Gdy Kielce szykują się na powitanie Nowego Roku, w domach, na podwórkach i w parkach rozgrywa się cicha walka o przetrwanie. Huk petard, błyski fajerwerków i nocne eksplozje to dla wielu zwierząt prawdziwy koszmar. Lekarze weterynarii i opiekunowie biją na alarm: sylwester może być dla nich śmiertelnie niebezpieczny.
Huk, którego nie rozumiemy
Zwierzęta mają znacznie bardziej wyczulony słuch niż ludzie. To, co dla nas jest chwilowym hałasem, dla nich bywa paraliżującym stresem
– tłumaczy dr Jarosław Sułek, powiatowy lekarz weterynarii w Kielcach i ornitolog. Jak podkreśla, opieką należy objąć nie tylko psy i koty, ale także ptaki, gryzonie czy zwierzęta gospodarskie.
Czworonogi przebywające na podwórkach powinniśmy schować w odizolowanych pomieszczeniach, a najlepiej zabrać do domu. W przypadku ptaków czy świnek morskich warto zasłonić okna i zapewnić im ciemność
– radzi ekspert.
Ucieczki, urazy, a nawet śmierć
Strach wywołany fajerwerkami potrafi doprowadzić do dramatycznych konsekwencji. Psy zrywają się z łańcuchów, forsują ogrodzenia, a ptaki – spłoszone nocnymi wybuchami – giną, uderzając w przeszkody.
Fajerwerki mogą powodować u czworonogów nawet utratę słuchu, a u ptaków śmierć na skutek huku i błysków
– ostrzega dr Sułek. W razie niepokojących objawów apeluje o natychmiastowy kontakt z weterynarzem. Czasem pomocne bywa wcześniejsze podanie łagodnych środków uspokajających.
Apel o rozsądek i empatię
Służby oraz organizacje prozwierzęce apelują o umiar – a najlepiej o rezygnację z petard. Jeśli już ktoś decyduje się na fajerwerki, powinien odpalać je z dala od zabudowań, parków i zadrzewień, gdzie nocą śpią ptaki i wiewiórki. W przypadku znalezienia wystraszonego zwierzęcia należy skontaktować się ze schroniskiem, policją lub strażą miejską. Pomocne bywa także szybkie udostępnienie informacji w mediach społecznościowych.
Sylwester może być radosny – ale tylko wtedy, gdy pamiętamy, że nie wszyscy witają Nowy Rok z uśmiechem. Czasem cisza znaczy więcej niż najgłośniejszy fajerwerk.
Marta Grasegger

