Najpierw cisza, potem szmer na sali, a chwilę później absolutne zdumienie. Ostatnia sesja Rady Gminy Moskorzew zamiast rutynowych uchwał przeszła do lokalnej historii jako polityczny performance z pogranicza thrillera i manifestu. Marcin Wiekiera, wójt gminy, wstał, sięgnął po… kominiarkę i na oczach radnych założył ją na twarz. Jak twierdził, dla pokazania rzeczywistości, z którą przyszło mu się mierzyć.
Wszystko zaczęło się od anonimowej publikacji, która tuż przed świętami trafiła do skrzynek mieszkańców. Czerwona okładka, ostre tezy, krytyka wójta i rady. Według relacji samorządowców, kolportaż miał odbywać się nocą, a roznoszące ją osoby miały zakryte twarze.
Tak ją roznosili, już państwu pokażę. Kto tak roznosi gazetkę, przestępcy czy normalne osoby?
– mówił podczas sesji wójt, zakładając kominiarkę.
Po tych słowach przeszedł przez salę, rozdając radnym egzemplarze gazety. Atmosfera momentalnie zgęstniała.
Nie wiadomo, kto za tym stoi
Wójt Marcin Wiekiera nie ukrywał, że publikacja wzbudziła jego niepokój. Jak mówił, nie wiadomo, kto ją finansował, gdzie została wydrukowana ani kto faktycznie odpowiada za jej treść.
Sam sposób dystrybucji na terenie naszej gminy jest bardzo niepokojący
– podkreślał.
Wójt zapowiedział zgłoszenie sprawy na policję i do prokuratury. Gmina zwróciła się również do wojewody, ponieważ w gazetce pojawia się nazwisko Piotr Matana, pełnomocnika wojewody do spraw współpracy z przedstawicielami środowisk lokalnych.
Wojewoda się dystansuje, Matan odpowiada
Jak poinformowała Portal Kielecki służba prasowa wojewody, urząd nie miał wiedzy o udziale Piotra Matana w tworzeniu publikacji, a sama gazetka nie była finansowana ani przygotowywana przez Świętokrzyski Urząd Wojewódzki.
Sam Piotr Matan, w rozmowie z TVP3 Kielce, przekonywał, że jest autorem jedynie świątecznych życzeń zamieszczonych w wydawnictwie.
Nie widzę absolutnie nic nielegalnego w tej gazetce
– zaznaczył.
Krytyka jednej gminy, pochwały innych
W „czerwonej gazetce” znalazły się m.in. informacje o rzekomym kryzysie kadrowym w Urzędzie Gminy Moskorzew i niezrealizowanych inwestycjach. Wójt punkt po punkcie odnosił się do zarzutów, zwracając uwagę na jeszcze jeden szczegół: po jednej stronie ostro krytykowana jest gmina Moskorzew, po drugiej chwalone są sąsiednie samorządy: Radków, Secemin i Krasocin.
Sesja z kominiarką pokazała jedno: lokalna polityka potrafi być bardziej dramatyczna niż niejeden sejmowy spór. A Moskorzew, choć jest niewielki i mało znany, na chwilę znalazł się w centrum uwagi całego regionu.
Magda Wydra

