To ma być potężna broń w walce z powodziami i suszą, ale dla wielu mieszkańców Skarżyska i okolic to scenariusz jak z koszmaru. Choć urzędnicy ogłosili wybór konkretnego wariantu budowy zbiornika, podniosła się fala krytyki. Czy inwestycja za 120 milionów złotych zamiast turystycznego raju zafunduje ludziom… wielkie trzęsawisko?
Rozległe tereny przy trasie ekspresowej S7, które dziś pokrywa śnieg, wkrótce mogą zniknąć pod lustrem wody. Państwowe Gospodarstwo Wody Polskie podjęło kluczową decyzję – powstanie tzw. wariant pośredni. To oznacza 73 hektary zalanej powierzchni i średnią głębokość na poziomie 2,5 metra.
„Turystyczny raj”? Ludzie widzą to inaczej
Mieszkańcy, którzy liczyli, że ich działki przy nowym zalewie staną się żyłą złota, przeżyli zimny prysznic. Obawiają się, że wybrany wariant zamieni ich sąsiedztwo w mało atrakcyjne rozlewiska.
Działki, które przy zalewie miały zyskać na wartości, w tym momencie niestety sprawią, że mieszkańcy pozostaną tak naprawdę z terenem zabagnionym
– ostrzega jedna z osób zaangażowanych w sprawę.
Jednak hydrolodzy są nieubłagani: zalew to nie basen, musi mieć miejsce na przyjęcie fali kulminacyjnej.
Musi mieć swój bufor pracy, bo on tę wodę powodziową musi zmagazynować. My nie możemy przyjąć, że zwierciadło wody będzie na 241 metrach, bo wówczas tracimy rezerwę powodziową
– tłumaczy Marta Barszczewska-Skąpska z Wód Polskich.
Wojna o grunt i miliony złotych
Wybór wariantu numer trzy to nie tylko kwestia retencji, ale przede wszystkim pieniędzy. Ta opcja jest o 80 milionów złotych tańsza od najbardziej rozbudowanego projektu. Ale oszczędności dla państwa oznaczają nerwy dla właścicieli gruntów.
Budowa „Morza Bzińskiego” wymaga wykupienia ponad 600 prywatnych działek. Rząd zapewnia, że w 2027 roku w budżecie znajdą się środki na odszkodowania dla tych, których nieruchomości zostaną przejęte przez Skarb Państwa. Marzena Okła-Drewnowicz z KPRM potwierdza, że machina ruszyła: już teraz zabezpieczono pieniądze na przygotowanie niezbędnej dokumentacji wodno-prawnej.
Kiedy wbicie pierwszej łopaty?
Wojewoda świętokrzyski Józef Bryk podkreśla, że przy obecnych anomaliach pogodowych, huraganach i ulewach, inwestycja jest kwestią bezpieczeństwa nas wszystkich. Droga do realizacji jest jednak jeszcze długa, ponieważ teraz trwa uzupełnianie dokumentacji dla RDOŚ w celu uzyskania decyzji środowiskowej. Później wojewoda będzie miał 90 dni na wydanie zgody na realizację, a rozpoczęcie prac może się rozpocząć najwcześniej w 2029.
Około 2032 roku Bzin faktycznie stanie się nowym centrum wypoczynkowym regionu, czy jedynie betonową zaporą pilnującą bezpieczeństwa trasy S7? Spór o kształt zalewu trwa, a czas ucieka.
Magda Wydra

