Były czasy, gdy lewica w Świętokrzyskiem miała realną siłę, struktury w każdym powiecie i wpływ na lokalną politykę. To jednak historia. Dziś Nowa Lewica próbuje reaktywować kieleckie struktury po niemal roku politycznego niebytu. Pytanie brzmi nie „kiedy”, ale czy w ogóle jest jeszcze do czego wracać.
Prawie dziesięć miesięcy temu działalność kieleckiej Nowej Lewicy została zawieszona decyzją władz wojewódzkich. Kielce, niegdyś jeden z ważniejszych punktów na mapie lewicy w regionie, z dnia na dzień zniknęły z politycznej gry. Teraz zapadła decyzja o reaktywacji.
Druga uchwała dotyczyła wyboru pełnomocnika, którego zadaniem będzie przeprowadzenie w najbliższym czasie wyborów nowych władz struktur kieleckich
-mówił na konferencji prasowej Artur Pejas, wiceprzewodniczący Nowej Lewicy w Kielcach.
Pełnomocnikiem został Michał Piechota, obecnie szef Ochotniczych Hufców Pracy w województwie świętokrzyskim. Ma do sześciu miesięcy na przeprowadzenie wyborów, choć politycy partii mówią, że chcieliby zamknąć ten proces szybciej.
Konflikt, który rozsadził partię od środka
Zawieszenie struktur nie było przypadkiem ani techniczną decyzją. Był to finał ostrego konfliktu kieleckiej organizacji z liderem Lewicy w regionie, Andrzejem Szejną. Decyzja zapadła na forum Rady Wojewódzkiej i wywołała polityczne trzęsienie ziemi.
Niestety ze strony wielu działaczy organizacji kieleckiej doszło do działań, które naruszyły dobro i dobre imię partii. Musieliśmy zareagować
– tłumaczył Szejna.
Skutek? Odejścia z partii, zniechęcenie działaczy i całkowity paraliż struktur w stolicy regionu. Byli działacze nie kryją wątpliwości, czy odbudowa w ogóle się uda.
Może być ciężko aktywować Lewicę w Kielcach na takim poziomie, na jakim była wcześniej. Rok braku organizacji to bardzo dużo
– ocenia Marcin Chłodnicki, były wiceprzewodniczący Lewicy w Świętokrzyskiem.
Formalnie część członków wciąż figuruje w partii – struktury zostały zawieszone, a nie rozwiązane. Problem w tym, że statut to jedno, a realna mobilizacja ludzi to zupełnie inna historia.
Lewica w Świętokrzyskiem próbuje dziś podnieść się po kryzysie, który obnażył jej słabość organizacyjną i wewnętrzne podziały. Dawna siła to już tylko punkt odniesienia. Teraz stawką jest coś bardziej podstawowego: czy lewica w Kielcach w ogóle jeszcze istnieje jako realna formacja polityczna.
Edyta Karys

