Dziś, podczas sesji Rady Miasta, zapadnie kluczowa decyzja, która może całkowicie zmienić układ sił w stolicy regionu. Na stole leży wniosek o odwołanie Karola Wilczyńskiego z funkcji przewodniczącego. Czy jedność klubu Koalicji Obywatelskiej wystarczy, by odeprzeć atak zjednoczonej opozycji i radnych niezrzeszonych?
Wniosek o dymisję Karola Wilczyńskiego to nie tylko gest polityczny, ale realna próba przejęcia sterów w radzie. Pod dokumentem podpisało się jedenaścioro radnych, w tym cała formacja Prawa i Sprawiedliwości wsparta przez dwójkę radnych niezrzeszonych: Monikę Kowalczyk oraz Macieja Jakubczyka.
Tajny werdykt pod osłoną nocy
Do bezwzględnej większości brakuje zaledwie dwóch głosów. Sam przewodniczący zachowuje jednak pokerową twarz, przypominając o niedawnej porażce budżetowej, która zaskoczyła wszystkich.
To są głosowania tajne i dzisiaj konia z rzędem temu, kto jest w stanie przewidzieć, co siedzi w głowach indywidualnych radnych, osób które ze mną współpracują na co dzień. Na pewno mogę powiedzieć, że z satysfakcją wypełniałem rolę i dołożyłem tyle starań i chęci ile tylko mogłem
– podkreśla Karol Wilczyński.
Giełda nazwisk: Kto po Wilczyńskim?
Jeżeli opozycji uda się przekonać niezdecydowanych, kielecka rada może mieć nowego lidera jeszcze przed końcem dnia. W kuluarach najgłośniej wybrzmiewa jedno nazwisko: Maciej Jakubczyk. Radny niezrzeszony wyrasta na czarnego konia tego wyścigu, zwłaszcza że poparcie dla zmian w prezydium sugerował już Maciej Bursztein, lider wpływowego klubu Perspektywy.
Matematyka władzy: Liczy się każdy głos
Sytuacja jest niezwykle napięta. Aby wniosek przeszedł, potrzeba 13 „szabel”. Opozycja ma ich pewnych 11, co oznacza, że losy Wilczyńskiego zależą od dwóch osób, które mogą zagłosować wbrew oficjalnej linii swoich klubów. W tajnym głosowaniu, gdzie nie ma dyscypliny partyjnej widocznej na tablicy wyników, wszystko jest możliwe.
Kielczanie z niepokojem patrzą na ten personalny spór, zastanawiając się, czy paraliż decyzyjny w radzie, który widzieliśmy przy głosowaniu nad budżetem, nie pogłębi się jeszcze bardziej.
Magda Wydra

