Jeszcze była noc, gdy na trasie S7 w Skarżysku-Kamiennej rozegrał się scenariusz rodem z filmu katastroficznego. Ogromny tir runął na jezdnię, przebił bariery i położył się w poprzek drogi. Chwilę później w miejsce wypadku wpadła kolejna ciężarówka. Efekt? Całkowicie zablokowana ekspresówka w obu kierunkach aż do rana.
Tir „przeskoczył” na drugi pas
Do zdarzenia doszło około godziny 1.20 w nocy, przed węzłem Skarżysko Południe. Jak informuje dyżurny Komendy Wojewódzkiej Policji, ciężarówka jadąca od strony Krakowa w kierunku Warszawy nagle uderzyła w bariery energochłonne.
Siła była tak duża, że naczepa zablokowała pas w stronę Warszawy, a ciągnik siodłowy przebił się przez bariery i wylądował na jezdni w kierunku Kielc.
Drugi tir nie zdążył zahamować
To jednak nie był koniec nocnego dramatu. Na leżący już na drodze pojazd najechała kolejna ciężarówka. Kierowca nie miał szans na skuteczne hamowanie.
Drugi tir również się przewrócił, a trasa S7 została całkowicie odcięta w obu kierunkach.
Poranny paraliż i długie objazdy
Droga ekspresowa była zablokowana od godzin nocnych aż do około godziny 8 rano. Kierowcy utknęli w korkach, a służby przez wiele godzin usuwały rozbite pojazdy i rozsypane elementy infrastruktury.
Na szczęście, według wstępnych informacji, nie doszło do ofiar śmiertelnych, ale okoliczności wypadku są szczegółowo wyjaśniane.
Roman Opolski

