Mieszkańcy Kielc mają prawo być wściekli! W ostatnich dniach miasto stało się placem boju z pękającymi rurami, a tysiące ludzi zostało odciętych od cywilizacji. Najpierw osiedle Na Stoku, potem Ślichowice, a na deser lodowate grzejniki na Czarnowie i Podkarczówce.
Kielecka infrastruktura sypie się jak domek z kart, a my sprawdziliśmy, kto za to odpowiada i czy ta czarna seria wreszcie się skończy. Dla wielu kielczan ostatni weekend zamiast odpoczynku przyniósł walkę o przetrwanie. Na osiedlu Na Stoku brak bieżącej wody to już niemal tradycja, z której nikt się nie śmieje.
„Zdarza się co roku. To skandal!”
Lokatorzy bloków są załamani. Każda zima to dla nich loteria: poleci woda z kranu, czy trzeba będzie biec do sklepu po zgrzewki?
To już jest kpina. Mieszkam tu od lat i co roku to samo, zawsze jakaś rura strzeli. Człowiek płaci czynsz, a potem myje się w misce
– denerwuje się jeden z mieszkańców bloku.
Inny dodaje z rezygnacją:
W sobotę znów odcieli nas na kilka godzin. Nie było jak obiadu ugotować, trzeba było lecieć do marketu po bańki z wodą i jakoś kombinować. To osiedle jest stare, rury pewnie pamiętają jeszcze Gierka. Czas na wielki remont, a nie tylko łatanie dziur!
Eksperci: „Nie demonizujcie wieku rur”
W kieleckich wodociągach wrze. Ponad 1300 kilometrów podziemnych instalacji to gigantyczne wyzwanie. Co ciekawe, rzecznik Wodociągów Kieleckich, Ziemowit Nowak, wskazuje, że to nie najstarsze rury są najgorsze.
Nie powinniśmy demonizować. Mamy rury, które mają prawie sto lat i całkiem dobrze się sprawują, a mamy rury z lat 70. i 80. ubiegłego wieku, które są w kiepskim stanie. Były wtedy kiepsko projektowane i wykonane z kiepskiej jakości materiałów
– wyjaśnia Ziemowit Nowak.
Problemem jest też… sama ziemia. Gdy przychodzi mróz, grunt pod asfaltem i kostką „puchnie” i pracuje inaczej niż pod trawnikiem. To tworzy ogromne naprężenia, których zmęczone materiały z czasów PRL-u po prostu nie wytrzymują.
Zimny prysznic dla osiedli
Gdyby problemów z wodą było mało, zawiodło też ogrzewanie. Poważna awaria przy ulicy Grunwaldzkiej sprawiła, że mieszkańcy Czarnowa i Podkarczówki zaczęli drżeć z zimna we własnych mieszkaniach. Za ten dramat odpowiadają błędy z przeszłości.
Arkadiusz Ponikowski z MPEC przyznaje wprost, że przyczyna awarii jest też niedbałość wykonania instalacji w przeszłości.
To między innymi niedbałość wykonania niektórych systemów ciepłowniczych w latach poprzednich. Były one realizowane bardzo szybko, czasami bez takiego nadzoru, jaki obowiązuje dziś
– wyjaśnia.
Czy jest nadzieja?
Spółki miejskie zapewniają, że wymiana magistrali trwa. Nowe rury kładzione są m.in. przy okazji budowy drogi S74. Jednak dla mieszkańców, którzy dziś rano znów zobaczyli suchy kran, te obietnice brzmią jak odległa melodia przyszłości. Kielce mają 157 kilometrów sieci ciepłowniczej, a większość z nich to tykająca bomba, która może odpalić przy kolejnym ataku mrozu.
Alicja Martowska

