To mogło skończyć się tragicznie! Kolejny czarny punkt na mapie regionu, tym razem w Chobrzanach pod Sandomierzem. Roztrzaskany wrak w rowie i ranna kobieta w szpitalu to bilans porannego wypadku. Gdyby nie szybka reakcja świadka, który rzucił się na ratunek wyciągając poszkodowaną z pogiętej blachy, finał mógł być znacznie gorszy.
Wtorek, 27 stycznia, godzina 8 rano – dla 26-letniej kobiety podróżującej Citroenem ten dzień zapamięta na długo. Na drodze panowały fatalne warunki, a lód i poślizg nie wybaczyły błędu.
Dramat na łuku drogi: Auto koziołkowało do rowu
Scenariusz był błyskawiczny i przerażający. Młoda kobieta jechała od strony Janowic. Gdy weszła w łuk drogi, Citroen nagle przestał słuchać kierownicy.
Najprawdopodobniej nie dostosowała prędkości do panujących warunków. Straciła panowanie nad pojazdem, przejechała przeciwległy pas ruchu, wjechała do rowu i dachowała
– relacjonuje Portalowi Kieleckiemu asp. Iwona Paluch z sandomierskiej policji.
Siła uderzenia musiała być ogromna, skoro auto zakończyło rajd kołami do góry.
Świadek rzucił się na pomoc
W tym całym nieszczęściu kobieta miała ogromnego farta – nie była na drodze sama. Widząc auto w rowie, jeden ze świadków nie wahał się ani sekundy. To on wyciągnął ranną 26-latkę z wnętrza rozbitego samochodu jeszcze przed przyjazdem służb.
Na miejscu błyskawicznie pojawiło się dziewięciu strażaków z OSP Chobrzany oraz dwa zastępy z Sandomierza. Strażacy musieli zabezpieczyć wrak i odciąć zasilanie, by nie doszło do wybuchu. Ranna kierująca, po udzieleniu pierwszej pomocy, trafiła prosto do szpitala pod opiekę lekarzy.
Zdejmij nogę z gazu!
Służby nie mają wątpliwości: winne są trudne, zimowe warunki i pośpiech. Choć obecnie w miejscu wypadku nie ma już utrudnień, policja apeluje o rozsądek. Droga w Chobrzanach to kolejne ostrzeżenie dla wszystkich, którzy myślą, że zimowa „szklanka” ich nie dotyczy. Dzisiaj 26-latka przeżyła, ale jej auto nadaje się już tylko na złom.
Magda Wydra

