Kielecka lewica to ostatnio obraz nędzy i rozpaczy: rozłamy, rozwiązywanie struktur i ucieczki radnych do silniejszych graczy. Ale natura nie znosi próżni. Gdy Nowa Lewica próbuje się pozbierać po roku niebytu, do ataku rusza Partia Razem. Na głównej arterii miasta, przy ulicy Sienkiewicza, właśnie zawisł nowy szyld. Adrian Zandberg nie gryzie się w język: „Powalczymy o mandat!”.
Jeśli chcą wywalczyć mandat posła, to z pewnością kosztem b. wiceministra Andrzeja Szejny z Nowej Lewicy. To oznacza na lewicy bratobójczą walkę, w dodatku w regionie, który nie jest dla tej partii szczególnie przyjazny. Tu w w Kielcach ceni się tradycję i wartości, a nie polityczny bajer oraz „chciejstwo”.
Misja Świętokrzyskie. Czy to się uda?
W czwartek w samym sercu Kielc oficjalnie przecięto wstęgę w nowej regionalnej siedzibie Partii Razem. To nie ma być tylko biuro, ale polityczny bastion z którego ma ruszyć szturm na sejmowe ławy. Po latach dominacji prawicy w regionie, Razem chce pokazać, że „czerwone” Kielce to nie tylko wspomnienie, ale realna przyszłość.
Razem będzie walczyło o mandat parlamentarny tu, z Kielc, z województwa świętokrzyskiego. Jestem przekonany, że przed nami jest sporo ciężkiej pracy
– zapowiadał z pewnością w głosie Adrian Zandberg, współprzewodniczący partii.
Koniec z „kielecką pustką”?
Działacze Razem nie chcą być kojarzeni tylko z wielką polityką z Warszawy. Chwalą się konkretami „tu i teraz”. Mariusz Sochacki, rzecznik regionu, wylicza jednym tchem: walka o opodatkowanie pustostanów, darmowe przejazdy dla dzieci z niepełnosprawnościami i interwencje w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym. To ma być ich paliwo wyborcze.
Siedziba przy Sienkiewicza 38 ma być otwarta dla każdego w każdy wtorek (16:00–18:00). To sygnał dla mieszkańców: „jesteśmy blisko Was, a nie tylko w telewizji”.
Bitwa o „stolice, które straciły znaczenie”
Kielce to jeden z przystanków na trasie objazdu po 49 dawnych miastach wojewódzkich. Razem uderza w czuły punkt – w miejsca, które po reformie administracyjnej poczuły się zapomniane. To tutaj, na rzekomej „politycznej prowincji”, Zandberg chce szukać głosów rozczarowanych obecnym rządem i skłóconą Nową Lewicą.
Razem rośnie bardzo szybko nie tylko w samych Kielcach, ale też w innych miastach województwa
– przekonywał Zandberg, sugerując, że ich struktury to już nie tylko „grupka zapaleńców”, ale realna siła.
Czy wystarczy tchu?
Pytanie brzmi: czy otwarcie biura wystarczy, by przebić się przez świętokrzyski beton? Nowa Lewica Andrzeja Szejny ledwo co ogłosiła reaktywację kieleckich struktur, a byli liderzy, jak Marcin Chłodnicki, wybrali już barwy Koalicji Obywatelskiej. Razem musi więc walczyć na dwa fronty – z potężną prawicą i z „braćmi” po lewej stronie, którzy wciąż nie mogą dojść do porozumienia.
Marta Grosegger

