Silnik pracował, kierowca spał, a wokół cisza, jakby nic złego nie mogło się wydarzyć. Kilka godzin później inny mężczyzna wsiadł za kółko, choć nie miał do tego prawa i był poszukiwany przez wymiar sprawiedliwości. Miniona sobota w powiecie starachowickim pokazała, że policyjne kontrole potrafią odkryć znacznie więcej niż tylko brak zapiętych pasów.
Auto z Hiszpanii i biały proszek
Do pierwszej interwencji doszło po godzinie 4 nad ranem na terenie gminy Mirzec. Policjanci natknęli się na zaparkowany samochód z włączonym silnikiem. W środku spał 30-letni mężczyzna. Gdy funkcjonariusze obudzili kierowcę, ten był wyraźnie zdezorientowany i zdenerwowany. Badanie wykazało, że był trzeźwy, ale to nie zakończyło kontroli.
Podczas sprawdzania policjanci znaleźli przy nim biały proszek, który wstępnie został zidentyfikowany jako amfetamina. Mężczyzna został zatrzymany i trafił do policyjnej celi.
Zakaz, poszukiwania i marihuana
Druga kontrola miała miejsce kilka godzin wcześniej, tuż po 23, w gminie Brody. Funkcjonariusze zatrzymali do kontroli forda, którym podróżował 34-letni kierowca wraz z 37-letnią pasażerką. Szybko wyszło na jaw, że mężczyzna nie powinien w ogóle siedzieć za kierownicą. Obowiązywał go trzyletni zakaz prowadzenia pojazdów, a dodatkowo był poszukiwany do odbycia czterech miesięcy kary pozbawienia wolności.
To jednak nie był koniec problemów. Podczas przeszukania policjanci znaleźli przy mężczyźnie oraz w samochodzie susz roślinny, wstępnie zakwalifikowany jako marihuana. 34-latek został zatrzymany i przewieziony do aresztu.
Konsekwencje mogą być poważne
Obaj mężczyźni odpowiedzą za posiadanie środków odurzających. Zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu narkomanii grozi za to kara do trzech lat pozbawienia wolności. W jednym przypadku dochodzą jeszcze złamany sądowy zakaz i wcześniejsze wyroki.
Ewa Sztechman

