Nie trzeba wyjeżdżać w Alpy ani stać w korkach do Zakopanego, żeby poczuć prawdziwy smak zimy. Kielce mają własne, profesjonalnie przygotowane stoki narciarskie, które przyciągają zarówno początkujących, jak i tych, którzy po zmroku chcą jeszcze „dopiąć ostatni zjazd”. Dwa miejsca, dwa klimaty, jeden wniosek: biały sezon w mieście ma się świetnie.
Centrum Rekreacyjne Stadion, czyli narty w sercu miasta
Na północnym zboczu, przy Alei Na Stadion, działa stok, który od lat jest zimowym centrum Kielc. Trasa ma 500 metrów długości i aż 60 metrów szerokości, a różnica poziomów sięga 65 metrów. Dzięki sztucznemu naśnieżaniu i solidnemu oświetleniu można tu jeździć także po zmroku.
Narciarzy na górę dowożą dwa wyciągi orczykowe i teleskopowy, które razem „przerabiają” nawet 800 osób na godzinę. Do tego restauracja, hotel, lodowisko i wypożyczalnia sprzętu, wszystko w jednym miejscu. Plus? Dojazd autobusami 4, 103 i 107, czyli bez stresu i szukania parkingu.
Zimowy Raj dla najmłodszych
Rodzice mogą spokojnie zjechać trasą, a dzieci uczą się podstaw w specjalnej strefie „Zimowy Raj”. Bezpieczny wyciąg taśmowy, instruktorzy szkółki narciarskiej i weekendowa atrakcja – Pingwin Stadiona rozdający słodkości, sprawiają, że pierwsze kroki na nartach są tu naprawdę przyjemne.
Godziny jazdy są elastyczne: od poniedziałku do czwartku i w niedziele stok działa do 21.00, w piątki aż do północy, a w soboty do 23.00. To jeden z niewielu takich obiektów w regionie.
Ceny? Miejskie, a nie „góralskie”
Pojedynczy wjazd orczykiem kosztuje 7 zł, taśma 5 zł. Karnety czasowe zaczynają się od 50 zł za godzinę, a całodniowy to 140 zł. Dużym hitem są jazdy nocne: w piątki od 20.00 do północy za 70 zł, w soboty do 23.00 za 60 zł. Przy zakupie karnetu obowiązuje zwrotna kaucja 20 zł za kartę.
Stok Narciarski Telegraf, znaczy nocne zjazdy z klimatem
Telegraf to propozycja dla tych, którzy najbardziej lubią jeździć, gdy miasto zasypia. Od niedzieli do czwartku stok działa w godzinach 10.00–21.00, a w piątki i soboty aż do północy. Właśnie wtedy odbywają się kultowe Nocne Jazdy.
Karnety są proste i czytelne: 50 zł za godzinę, 75 zł za dwie, 95 zł za trzy, a pięć godzin jazdy kosztuje 120 zł. Cały dzień na stoku to 140 zł. A podczas nocnych jazd w weekendy, za 70 zł od 20.00 do północy, w cenie jest… darmowa kiełbaska, czyli mały detal, który w mrozie robi klimat.
Sprzęt? Bierzesz i jedziesz
Oba stoki oferują wypożyczalnie. Kompletny zestaw narciarski lub snowboardowy na trzy godziny kosztuje 45 zł, każda kolejna godzina to 15 zł. Są też pakiety łączone: karnet plus sprzęt – od 90 zł za godzinę do 180 zł za cały dzień.
Kielce na biało
Stadion i Telegraf pokazują, że zimowe szaleństwo nie musi oznaczać dalekich wyjazdów. To narty po pracy, nocne zjazdy w weekend i pierwsze lekcje dla dzieci, wszystko w zasięgu miejskiego autobusu.
Marta Grasegger

