Wielkie emocje, czerwone kartki i dramatyczna walka o każdą bramkę. 21. kolejka Orlen Superligi dostarczyła kibicom widowiska na najwyższym europejskim poziomie. Choć Industria Kielce przyjechała do Płocka w mocno okrojonym składzie, postawiła Orlen Wiśle ekstremalnie trudne warunki, ulegając odwiecznemu rywalowi dopiero w serii rzutów karnych.
Heroiczna postawa kielczan mimo osłabień
Drużyna z Kielc stanęła przed niemal niemożliwym zadaniem, dysponując zaledwie 13-osobową kadrą przeciwko mającej znacznie szersze pole manewru Wiśle. Sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej w trakcie meczu, gdy po czerwonych kartkach dla Michała Olejniczaka, Arcioma Karalioka oraz Theo Monara skład Industrii skurczył się do dziesięciu zawodników.
Mimo to, przez niemal całe spotkanie to goście dyktowali warunki, utrzymując skromne, jedno- lub dwubramkowe prowadzenie. Po 60 minutach walki na tablicy wyników widniał remis 28:28, identyczny jak ten do przerwy (13:13).
Karne pod dyktando norweskiego bramkarza
Losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w „wojnie nerwów” z siódmego metra. Bohaterem Nafciarzy został norweski bramkarz Torbjorn Bergerud, który zatrzymał uderzenia Łukasza Rogulskiego oraz Daniela Dujszebajewa. Karne zakończyły się wynikiem 4:3 dla gospodarzy.
Nie zachowaliśmy zimnej krwi i przegraliśmy po rzutach karnych
– przyznał po meczu trener Talant Dujszebajew. Szkoleniowiec Industrii podkreślił, że mimo braku wielu kluczowych graczy, zespół zrealizował cel, jakim była gra na najwyższym poziomie, choć odrobienie sześciu bramek straty z pierwszego meczu było w tych okolicznościach niezwykle trudne.
Adam Morawski MVP pod ogromną presją
Wyjątkowy wieczór zaliczył bramkarz Industrii, Adam Morawski. Były zawodnik płockiego klubu musiał zmierzyć się z niechętnym przyjęciem miejscowych kibiców, ale swoją postawą na boisku uciszył trybuny i zasłużył na tytuł MVP meczu.
Chciałem zagrać jak najlepiej, bo miałem swoje motywacje. Wiedziałem, że przyjeżdżamy w okrojonym składzie, ale na takie mecze nikogo nie trzeba dodatkowo motywować
– powiedział Morawski w rozmowie z Radiem Kielce. Zawodnik zaznaczył, że teraz priorytetem jest regeneracja przed nadchodzącym starciem ze Sportingiem.
Podsumowanie: Poziom godny Ligi Mistrzów
Świetną jakość widowiska docenili eksperci. Grzegorz Tkaczyk określił mecz mianem „piłki ręcznej na najwyższym poziomie”, zauważając, że oba polskie zespoły potwierdziły swoją przynależność do europejskiej czołówki. Podobnego zdania był Szymon Sićko, który wyraził zadowolenie z postawy Industrii mimo porażki i życzył Wiśle powodzenia w Lidze Mistrzów, licząc na ponowne spotkanie obu ekip w finale Pucharu Polski.
Alicja Martowska

