To koniec zgadywania, gdzie w gęstym dymie czai się zabójczy ogień! Świętokrzyscy strażacy właśnie zyskali potężnego sojusznika, który patrzy na pożary z góry i widzi to, co dla ludzkiego oka niewidoczne. Podniebna armada 24 nowoczesnych dronów wchodzi do służby, by ratować nasze lasy, domy i życie. Te maszyny nie tylko „widzą” temperaturę, ale potrafią nawet wlecieć do płonącego budynku, by sprawdzić, czy w środku nie ma uwięzionych ludzi.
Kiedy płonął dawny szpital przy ulicy Ogrodowej w Kielcach, dym był tak gęsty, że strażacy pracowali niemal po omacku. Wtedy do akcji wszedł on – dron z kamerą termowizyjną. To był przełom. Dzięki niemu ratownicy natychmiast dowiedzieli się, gdzie bije serce pożaru.
Wzbijając się nad obiekt lokalizuje bardziej czerwone miejsca na obrazie wykonanym w rozkładzie temperaturowym i dzięki temu mamy informacje, gdzie jest wyższa temperatura, a zatem gdzie jest zarzewie ognia
– wyjaśnia st. kpt. Marcin Bajur z kieleckiej straży.
Widzą pożary, powodzie i zatory
Teraz takich akcji będzie więcej, bo region wzbogacił się o aż 24 nowe bezzałogowce. Strażacy dostali do rąk potężne narzędzie, które przyda się nie tylko przy pożarach lasów, ale i podczas walki z wielką wodą.
Duże pożary jeśli chodzi o lasy, duże powodzie, gdzie mogą być uszkodzone wały może być powódź zatorowa, gdzie kra lodowa może napierać na konstrukcje mostu
– mówi st. bryg. Marcin Charuba, Świętokrzyski Komendant Wojewódzki PSP.
Marszałek Renata Janik podkreśla, że na bezpieczeństwie mieszkańców się nie oszczędza – urząd marszałkowski dołożył do zakupów ponad 200 tysięcy złotych.
Elita z Jędrzejowa rusza na pomoc
W regionie nie tylko przybywa maszyn, ale i fachowców. W Jędrzejowie powstaje właśnie specjalistyczna grupa dronowa, która ma wspierać ratowników w całym województwie, a nawet u naszych sąsiadów. To elita – strażacy z europejskimi uprawnieniami, gotowi do startu w każdych warunkach.
Najmniejsze drony z nowej dostawy to prawdziwi szpiedzy do zadań specjalnych.
Przy pomocy tego drona każdy będzie mógł rozpoznać sytuację w budynku, czyli wlecieć do środka nie stwarzając zagrożenia dla ratownika
– zaznacza st. asp. Bogusław Skrzypczyk.
Jeszcze dwa lata temu drona potrafiło obsługiwać tylko pięciu strażaków w regionie. Dziś, dzięki wielkiemu programowi szkoleń, uprawnienia ma już ponad 170 ratowników! To oznacza, że niemal przy każdej akcji w regionie „cyfrowe oko” będzie czuwać nad bezpieczeństwem mieszkańców.
Adam Wijas

