Kieleccy kierowcy, miejcie się na baczności, bo na jednym z największych skrzyżowań w mieście czai się bezlitosny system, który nie wybacza nawet najmniejszego błędu. Nie ma ostrzegawczych znaków i nie ma litości, są za to potężne mandaty i aż 15 punktów karnych.
System Red Light wsamym sercu Kielc pracuje na pełnych obrotach, a licznik wykroczeń kręci się szybciej niż kiedykolwiek. Sprawdziliśmy: w 2025 roku kamery „złapały” ponad 3,5 tysiąca osób.
Wielki Brat patrzy: 36 kamer na 30 pasach!
Skrzyżowanie al. Solidarności, IX Wieków Kielc, Sandomierskiej i Źródłowej to dla wielu kierowców prawdziwy poligon doświadczalny. To właśnie tutaj zainstalowano potężną armię 36 kamer, które monitorują aż 30 pasów ruchu jednocześnie. Tu nic się nie ukryje. Elektroniczne oczy rejestrują każdą sekundę Twojego przejazdu, a system jest zaprogramowany tak, by wyłapywać drogowych piratów z chirurgiczną precyzją.
Kierowcy są podzieleni. Jedni klną na „łapankę”, inni przyznają, że strach zdjął nogę z gazu.
Wjechało się na prędkości na pomarańczowym i już problem, bo mandacik przychodził
– żali się jeden z ukaranych kierowców.
„To nie jest łapanka!” – urzędnicy odpierają zarzuty
Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) ucina wszelkie spekulacje. To nie jest polowanie na przypadkowe ofiary, ale walka z drogową premedytacją. Okazuje się, że system jest… nadzwyczaj cierpliwy.
System działa z pewnym opóźnieniem dwóch sekund, więc tutaj to nie jest łapanka i polowanie na kierowców
– twierdzi Wojciech Król, rzecznik GITD.
Szokujące są jednak nagrania, które trafiają do bazy. Widać na nich kierowców, którzy wjeżdżają na skrzyżowanie, gdy ruch poprzeczny już ruszył! To igranie ze śmiercią, które system dokumentuje co do milisekundy.
Cicha pułapka: Brak znaków i surowa kara
To, co najbardziej przeraża kierowców, to fakt, że o systemie Red Light nie informują żadne znaki drogowe. W przeciwieństwie do fotoradarów, te kamery są „cichymi zabójcami” Twojego portfela i prawa jazdy. A stawka jest ogromna. Jedno zagapienie kosztuje 500 złotych mandatu i aż 15 punktów karnych!
Wystarczą dwa takie błędy w krótkim czasie, by pożegnać się z prawem jazdy. Policja ostrzega: wjazd na czerwonym to jedno z najgroźniejszych wykroczeń, które w ułamku sekundy może zamienić skrzyżowanie w cmentarzysko.
Adam Wijas

