Mięso, owoce i zboża „bez kontroli”, produkowane przy użyciu chemii zakazanej w Unii Europejskiej – tak według rolników ma wyglądać codzienność Polaków po wejściu w życie umowy Mercosur. W Kielcach padły mocne słowa o zagrożeniu dla zdrowia, upadku polskiego rolnictwa i „zielonym miasteczku”, które nie zniknie, dopóki rząd nie powie „nie”.
To nie handel, to zamach!
W poniedziałek, 5 stycznia, przed Świętokrzyskim Urzędem Wojewódzkim w Kielcach rolnicy zorganizowali konferencję prasową, podczas której ostro skrytykowali planowaną umowę handlową Unii Europejskiej z krajami Ameryki Południowej zrzeszonymi w Mercosur. Ich zdaniem porozumienie uderzy nie tylko w rolników, ale w każdego konsumenta.
Społeczeństwo powinno wiedzieć, że produkty, które będą trafiać do naszego kraju, będą bardzo niskiej jakości, w przeciwieństwie do żywności produkowanej w Polsce
– mówił dziś w Kielcach Tomasz Obszański, przewodniczący NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność” i doradca prezydenta Karola Nawrockiego.
Chemia kontra normy. Jak mają konkurować?
Rolnicy podkreślają, że europejscy producenci działają dziś pod rygorystycznymi normami środowiskowymi, których nie muszą spełniać ich konkurenci z Ameryki Południowej.
Jak mamy konkurować, skoro w krajach Mercosur na jeden hektar zużywa się 13 kilogramów środków chemicznych, a w Polsce jedynie 2,5 kilograma? (…). Polskim rolnikom podnosi się normy, a do Europy ma napłynąć rzeka żywności wyprodukowanej poza wszelkimi standardami
– dodał Ognisty.
Rolnicy ostrzegają, że efektem będzie nie tylko bankructwo tysięcy gospodarstw, ale także spadek jakości żywności trafiającej na stoły Polaków.
Zielone miasteczko i zapowiedź wielkiego protestu
Od 19 grudnia przed kieleckim urzędem wojewódzkim funkcjonuje tzw. zielone miasteczko – symbol sprzeciwu wobec Mercosur i polityki rolnej Unii Europejskiej. Protestujący zapowiadają, że nie znikną, dopóki rząd jasno nie opowie się przeciwko umowie.
Rolnicy szykują się także do dużego protestu w Warszawie, który ma zgromadzić przedstawicieli gospodarstw z całej Polski.
To nie tylko Mercosur. To także niekontrolowany napływ towarów z Ukrainy, rosnące koszty produkcji i głodowe ceny w skupach
– podkreślał Tomasz Obszański.
Robert Bagiński

