Rozpad klubu radnych, zarzuty o konflikt interesów i polityczne napięcie w kieleckim samorządzie. Zatrudnienie radnego Dariusza Gacka w miejskiej spółce uruchomiło lawinę reakcji i doprowadziło do końca klubu „Perspektywy”.
Przewodniczący klubu „Perspektywy” Maciej Bursztein ogłosił jego rozwiązanie. Formalnym powodem był brak wymaganej liczby radnych, jednak – jak podkreślił – kluczowe znaczenie miały względy etyczne. W swoim oświadczeniu wskazał na zatrudnienie Dariusza Gacka w Przedsiębiorstwie Gospodarki Odpadami w Promniku, spółce powiązanej z miastem Kielce.
Nie ma mojej zgody na łączenie mandatu radnego z czerpaniem korzyści ze struktur miejskich
– zaznaczył Bursztein, podkreślając, że nie chce firmować takiej sytuacji swoim nazwiskiem.
Kontrowersje wokół nowej pracy radnego
Dariusz Gacek został zatrudniony na stanowisku specjalisty ds. edukacji ekologicznej. Jak zapewnia, przeszedł standardową procedurę rekrutacyjną i został wybrany w drodze konkursu.
Złożyłem CV, zostałem zaproszony na rozmowę i widocznie okazałem się najlepszy
– tłumaczy.
Sprawa wywołała jednak krytykę części środowiska samorządowego. Przewodniczący Rady Miasta Kielce Maciej Jakubczyk mówi wprost o problemie obsadzania stanowisk przez osoby powiązane politycznie.
Dodatkowe emocje budzi fakt, że sam Gacek wcześniej krytykował podobne praktyki w spółkach publicznych.
Polityczne konsekwencje i pytania o standardy
Rozpad klubu „Perspektywy” to nie tylko formalna zmiana w Radzie Miasta, ale także sygnał głębszego konfliktu w sprawie standardów życia publicznego w Kielcach. Przedsiębiorstwo Gospodarki Odpadami, w którym zatrudniono radnego, jest w całości własnością miasta, co dodatkowo wzmacnia debatę o możliwym konflikcie interesów.
Sam Gacek przekonuje, że jego praca nie wpłynie na działalność w radzie. Krytycy wskazują jednak, że granica między funkcją publiczną a zatrudnieniem w miejskich strukturach powinna być jasno wyznaczona.
Marta Grasegger

