Sąd Okręgowy w Kielcach oddalił pozew spółki pracowniczej Kieleckie Autobusy, która domagała się od miasta sprzedaży udziałów w MPK na warunkach ustalonych osiemnaście lat temu. Choć wyrok zapadł już niemal rok temu, jego treść dopiero teraz ujrzała światło dzienne, wywołując nową falę napięć na linii ratusz – przewoźnik.
Spór o kontrolę nad Miejskim Przedsiębiorstwem Komunikacji w Kielcach to jedna z najdłuższych batalii prawno-politycznych w regionie. Obecnie miasto posiada jedną trzecią udziałów, a reszta należy do spółki pracowniczej. Taki układ jest pokłosiem dramatycznego strajku z 2007 roku. Konflikt od lat ogniskuje się wokół pytania: za ile miasto powinno pozbyć się reszty swoich akcji?
Sąd: Nie można pominąć procedur i nowej wyceny
Spółka Kieleckie Autobusy stała na stanowisku, że wiążące jest porozumienie z 2008 roku, które wyceniało udziały na nieco ponad 4 mln zł (plus waloryzacja). Sąd Okręgowy uznał jednak tę argumentację za niewystarczającą. W uzasadnieniu wskazano, że zbycie majątku komunalnego na rzecz podmiotów prywatnych musi odbywać się zgodnie z rygorystycznymi wymogami ustawowymi.
Pominięcie trybu przewidzianego ustawą skutkowałoby nieważnością takiej umowy
– wyjaśnia sędzia Tomasz Durlej, rzecznik Sądu Okręgowego w Kielcach. Sąd podkreślił, że do sfinalizowania transakcji niezbędna jest aktualna wycena oraz nowa uchwała Rady Miasta, ponieważ prezydent nie posiada w tej kwestii samodzielnych uprawnień decyzyjnych.
Dodatkowo w ustnym uzasadnieniu pojawił się wątek przekroczenia uprawnień przez byłego prezydenta Wojciecha Lubawskiego przy podpisywaniu umowy sprzed lat. Sam Lubawski odpiera te zarzuty, twierdząc, że wszystkie dokumenty były parafowane przez prawników, a procedury zostały zachowane.
Konflikt interesów i stanowisko ratusza
Obecne władze Kielc konsekwentnie unikają sprzedaży udziałów po starej cenie, powołując się na zmianę otoczenia prawnego i konieczność dbania o finanse gminy. Prezydent Kielc, Agata Wojda, zwraca uwagę na specyficzną sytuację, w której znalazło się miasto.
Z jednej strony jesteśmy dla tej spółki zleceniodawcą, jak dla każdej prywatnej firmy, a jednocześnie jesteśmy współudziałowcem
– zaznacza prezydent.
Spółka pracownicza: „Argumenty miasta są bezzasadne”
Wyrok jest nieprawomocny, a spółka Kieleckie Autobusy nie zamierza składać broni. W wydanym oświadczeniu przedstawiciele pracowników sugerują, że ujawnienie treści wyroku właśnie teraz jest zabiegiem PR-owym ze strony magistratu. Zarząd spółki przekonuje, że sądowa decyzja wcale nie przyznaje racji miastu w kwestii rzekomej niemożliwości realizacji wykupu.
Według spółki pracowniczej, zmiana przepisów, na którą powołuje się ratusz, nie jest przeszkodą nie do przejścia. Obie strony czekają teraz na wyznaczenie terminu rozprawy apelacyjnej, która zdecyduje o dalszych losach miejskiego przewoźnika. Dla pasażerów spór ten pozostaje jednak w cieniu codziennych problemów. Dla nich, jak wynika z sondy ulicznej, priorytetem pozostaje punktualność i komfort jazdy, a nie struktura właścicielska spółki.
Edyta Olszewska

