To, co początkowo wydawało się przypadkowym znaleziskiem na terenie kopalni kruszywa, teraz przekształci się w poważne śledztwo prokuratorskie. W miejscowości Młyny odkryto siedem fragmentów ludzkich kości i wszystko wskazuje na to, że dotyczy to tragicznej historii sprzed blisko dwóch wieków.
Dramatyczne odkrycie miało swój początek we wtorek. Tuż po godzinie 22:00 dyżurny buskiej policji odebrał telefon od jednego z mieszkańców. Na teren żwirowni w miejscowości Młyny natychmiast skierowano patrol. Na miejscu funkcjonariusze potwierdzili makabryczne znalezisko: siedem fragmentów kości, które zabezpieczono do dalszych badań.
Już następnego dnia od świtu, pracowała tam ekipa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem prokuratora.
Będziemy ustalać, w jaki sposób szczątki znalazły się w tym miejscu oraz czy doszło do ewentualnych zaniedbań
zapowiada w rozmowie z Portalem Kieleckim podkom. Tomasz Piwowarski, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Busku-Zdroju.
Ślad prowadzi do cmentarza w Szańcu
Biegli, którzy wstępnie ocenili znalezisko, nie mają wątpliwości: to ludzkie szczątki pochodzące najprawdopodobniej z XIX wieku. Według prokuratury, kości należą do co najmniej dwóch osób. Śledczy łączą tę sprawę z wydarzeniami z ubiegłego roku.
Wszystko wskazuje na to, że są to szczątki z tego samego terenu, którego dotyczyło postępowanie w 2025 roku
– informuje Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
Chodzi o kontrowersyjne prace ziemne na cmentarzu w Szańcu. W kwietniu ubiegłego roku na żwirownię w Młynach wywieziono ponad sto ciężarówek ziemi z terenu parafialnej nekropolii. Jak się później okazało, operator koparki mógł nieświadomie naruszyć zapomniane, nieoznaczone mogiły ofiar epidemii cholery z 1835 roku.
Dwa kierunki śledztwa: Śmierć i znieważenie
Choć poprzednie śledztwo w tej sprawie umorzono, bo nie dopatrzono się celowego zbezczeszczenia, nowe fakty wymusiły wszczęcie kolejnego postępowania. Prokuratura prowadzi czynności w dwóch kierunkach: niumyślnego spowodowania śmierci oraz znieważenia szczątków ludzkich.
Sprawa budzi spore emocje, zwłaszcza że proboszcz parafii w Szańcu, ks. Marek Tazbir, zapewniał wcześniej, iż ziemia wywożona z cmentarza była przesiewana sitami, a odnalezione wówczas kości uroczyście pochowano w zbiorowej mogile, wznosząc im pomnik. Nowe znalezisko podważa skuteczność tamtych działań.
Śledczy nie wykluczają powrotu na teren żwirowni. Kluczowa będzie teraz opinia biegłego z zakresu medycyny sądowej, który precyzyjnie określi wiek odnalezionych kości i pomoże ostatecznie potwierdzić ich związek z epidemią sprzed 190 lat.
Ewa Sztechman

