„Nasza” Anna Krupka, szefowa świętokrzyskiego PiS, na liście kandydatów na premiera w przyszłym rządzie? Choć PAP wymienia posłankę z Kielc w gronie kandydatów na przyszłego szefa rządu, w kuluarach partii i wśród ogólnopolskich komentatorów wywołuje to raczej uśmiech politowania, niż realne emocje.
Wygląda na to, że jedyną osobą, która widzi Krupkę w fotelu szefa rządu, jest sama zainteresowana, pracowicie budująca wokół siebie aurę nietykalnej liderki.
Jak zostać premierem we własnej głowie?
Poseł Anna Krupka, która od lat twardą ręką trzyma świętokrzyskie struktury PiS, na wieść o swojej rzekomej kandydaturze zareagowała z właściwą sobie „skromnością”. Stwierdziła, że to docenienie jej pracy dla regionu, Polski, kobiet i młodego pokolenia. Problem w tym, że według wielu obserwatorów sceny politycznej, jedyną osobą, która realnie wierzy w ten scenariusz, jest ona sama.
Dziennikarze, w tym Robert Mazurek z Kanału Zero, mocno obśmiewają taktykę świętokrzyskiej posłanki. Sugerują wprost, że to sama Krupka jest źródłem tych sensacyjnych „przecieków”, kolportując je wśród dziennikarzy, by podbić swoją stawkę wewnątrz partii. W Warszawie, gdzie walka o ucho prezesa przypomina grę o tron, kandydatura Anny Krupki traktowana jest raczej w kategorii politycznego folkloru niż realnej strategii.
Gwóźdź do trumny w dołujących sondażach?
Dla PiS-u, który w ostatnich badaniach opinii publicznej notuje systematyczne spadki, wystawienie Anny Krupki jako twarzy przyszłego rządu byłoby ruchem samobójczym. O ile Przemysław Czarnek ma swój betonowy elektorat, a Tobiasz Bocheński jest kreowany na „merytorycznego Europejczyka”, o tyle „nasza” liderka w oczach wyborców pozostaje postacią bez większego dorobku, kojarzoną głównie z bezgraniczną lojalnością wobec Jarosława Kaczyńskiego, robiąc za tło jego konferencji prasowych.
Żeby pełnić tak ważne funkcje, trzeba mieć kwalifikacje merytoryczne, polityczne i etyczne. W każdym z tych obszarów pani poseł plasuje się niezbyt wysoko
– komentuje bezlitośnie europoseł PSL Adam Jarubas, doskonale znający kieleckie realia.
Kielecki „Spodek” na siedzeniach, Krupka na salonach
Jako szefowa świętokrzyskiego PiS, Anna Krupka zasłynęła głównie z personalnych roszad i czystek w lokalnych strukturach, które częściej budziły irytację niż budowały jedność. Jej wizerunek „przyszłej pani premier” rozmija się z tym, jak postrzegają ją sami kieleccy działacze – jako polityka, którego nie traktuje się poważnie przy podejmowaniu kluczowych decyzji na Nowogrodzkiej.
Nawet jeśli lokalni politolodzy widzą w niej „mniej kontrowersyjną” alternatywę dla radykałów, to trudno nie odnieść wrażenia, że wiceprezesura dla Krupki, to jedynie dekoracja. Jeśli Prawo i Sprawiedliwość faktycznie chce wrócić do władzy, oparcie kampanii na kimś, kogo autorytet kończy się na rogatkach Kielc – a i to nie zawsze – byłoby ostatecznym potwierdzeniem kadrowej pustyni w partii Kaczyńskiego.
Przemysław Duda

