Do mrożącego krew w żyłach zdarzenia doszło we wtorek w bazie Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji przy ulicy Jagiellońskiej w Kielcach. Podczas rutynowych prac serwisowych przy jednym z autobusów doszło do nagłego wybuchu opony. Siła eksplozji była tak duża, że 25-letni mężczyzna odniósł niezwykle poważne obrażenia.
Do wypadku doszło w hali serwisowej, gdzie pracownicy techniczni zajmowali się obsługą floty autobusowej. Z ustaleń wynika, że w trakcie pompowania opony doszło do jej gwałtownego rozszczelnienia i wybuchu.
Fala uderzeniowa uderzyła bezpośrednio w 25-letniego pracownika. Na miejsce natychmiast wezwano służby ratunkowe. Jak wynika z nieoficjalnych informacji, stan poszkodowanego jest ciężki, ponieważ doznał on poważnych obrażeń w szyjnej części kręgosłupa, co może wiązać się z długotrwałą rehabilitacją lub trwałym uszczerbkiem na zdrowiu.
Służby badają okoliczności zdarzenia
Zarząd MPK w Kielcach na ten moment odmawia oficjalnego komentarza w sprawie incydentu. Na miejscu zdarzenia pracowali policjanci, którzy zabezpieczyli ślady i przesłuchali świadków.
O wypadku została powiadomiona Państwowa Inspekcja Pracy, a na miejscu pracowali także policjanci badając okoliczności i przebieg zdarzenia
– poinformowała podkom. Małgorzata Perkowska-Kiepas, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
Bezpieczeństwo pracy pod lupą
Kluczowe dla śledztwa będzie ustalenie, czy podczas prac serwisowych zachowano wszystkie procedury BHP oraz czy sprzęt używany do serwisowania autobusów był sprawny technicznie. Państwowa Inspekcja Pracy sprawdzi m.in., czy opona nie posiadała ukrytych wad oraz czy pracownik był odpowiednio przeszkolony do wykonywania tego typu zadań.
Eksperci podkreślają, że ciśnienie w oponach autobusowych jest ogromne, a ich niekontrolowany wybuch w zamkniętym pomieszczeniu może mieć skutki porównywalne z detonacją ładunku wybuchowego.
Marta Grasegger

