Poniedziałkowa sesja Sejmiku Województwa Świętokrzyskiego zamieniła się w arenę ostrego sporu o przyszłość regionalnej kolei. Kością niezgody stał się apel posłanki PiS Anny Krupki, która domaga się od rządu zwiększenia subwencji dla regionu. Gra toczy się o przywrócenie pasażerskich połączeń do Staszowa i Połańca, na co – zdaniem polityków opozycji – w obecnym budżecie brakuje pieniędzy.
Temat wykluczenia komunikacyjnego południowej części województwa zdominował początek poniedziałkowych obrad. Posłanka Anna Krupka, prezentując treść apelu, wskazała na konkretną barierę finansową, która uniemożliwia rozwój siatki połączeń Polregio w regionie.
Niższa subwencja blokuje rozwój kolei?
Głównym argumentem podnoszonym przez parlamentarzystkę jest znaczący spadek rządowego wsparcia dla województwa świętokrzyskiego. Według danych przytaczanych przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, tegoroczna subwencja jest mniejsza od ubiegłorocznej o aż 38,5 mln zł. Ta wyrwa w budżecie ma być bezpośrednią przyczyną braku funduszy na uruchomienie nowych tras.
Aby połączenia kolejowe zostały przywrócone, konieczne jest zaproponowanie przez Polregio oferty przewozowej do Staszowa i Połańca, co będzie wymagało zabezpieczenia dodatkowych funduszy w budżecie województwa świętokrzyskiego. Z tym też związany jest mój apel
– argumentowała Anna Krupka.
Staszów i Połaniec czekają na pociągi
Inicjatywa posłanki ma na celu wymuszenie na rządzie i posłach koalicji rządzącej rewizji wydatków na infrastrukturę w regionie. Przywrócenie ruchu pasażerskiego do Staszowa i Połańca to inwestycja wyczekiwana przez mieszkańców, która mogłaby znacząco ułatwić dojazdy do pracy i szkół, a także ożywić gospodarczo te tereny.
Zdaniem Anny Krupki, bez dodatkowego „zastrzyku” gotówki z budżetu państwa, samorząd województwa nie będzie w stanie udźwignąć kosztów zakupu wozokilometrów od operatora kolejowego.
Polityczna rozgrywka czy realna potrzeba?
Apel wywołał skrajne emocje wśród radnych sejmiku. Przedstawiciele koalicji rządowej i opozycji w sejmiku odebrali wystąpienie posłanki jako element politycznej gry, wytykając, że kwestie finansowe regionu są bardziej złożone. Z kolei radni PiS solidarnie wspierali petycję, przekonując, że jest to jedyna droga do przełamania impasu w rozmowach z operatorem kolejowym.
Mimo różnic politycznych, problem braku pasażerskich połączeń kolejowych w tamtym rejonie pozostaje bezsporny. Teraz oczy mieszkańców Staszowa i Połańca zwrócone są na Warszawę – to tam zapadną ostateczne decyzje dotyczące kształtu subwencji i ewentualnego wsparcia dla świętokrzyskich torów.
Anna Barwinek

