To będzie inwestycyjny i przyrodniczy nokaut. Rusza projekt „Naturalna Nida”, który ma przywrócić rzece jej dziki, meandrujący charakter sprzed wieku. Skala przedsięwzięcia zwala z nóg, ponieważ budżet operacji jest porównywalny z rocznym budżetem całego powiatu pińczowskiego!
Na rewitalizacji 39-kilometrowego odcinka zyskają wszyscy – od rzadkich gatunków ryb, przez rolników, aż po branżę turystyczną, która przygotowuje się na prawdziwe oblężenie.
Powrót do natury: Nida jak sprzed 100 lat
Dolina Nidy to przyrodniczy skarb, który przez dekady był ograniczany sztucznymi regulacjami. Teraz, dzięki współpracy Wód Polskich i władz regionu, rzeka odzyska swoją wolność. Projekt zakłada przywrócenie naturalnych meandrów na odcinku od Brzeźna do Pińczowa.
Będzie nowe otwarcie Nidy. Tej Nidy, jakbyśmy sięgnęli wstecz, niewykluczone, że takiej sprzed 100 lat, kiedy problem renaturyzacji był odkładany na bok. Teraz przywracamy jej naturalny bieg. Biologia zostanie odtworzona, a bioróżnorodność stanie się faktem
– wyjaśnia z entuzjazmem Wojciech Kozak, dyrektor RZGW w Krakowie.
Skalę prac najlepiej obrazują liczby. Jak podkreśla starosta pińczowski Zdzisław Leks, środki przeznaczone na projekt są zbliżone do całego, 100-milionowego budżetu powiatu. Samo przedsięwzięcie, to nie są „kosmetyczne poprawki”, ale totalna przebudowa ekosystemu, która obejmuje m.in. rewitalizację Zalewu Pińczowskiego i starorzeczy, przywrócenie drożności korytarzy ekologicznych Nidy i Mierzawy, a także rozbudowę systemów odwadniających i wzmocnienie ochrony przeciwpowodziowej.
Turystyczny motor napędowy Ponidzia
Dla mieszkańców regionu „Naturalna Nida” to nie tylko ekologia, to przede wszystkim szansa na ogromny skok cywilizacyjny. Wicewojewoda świętokrzyski Michał Skotnicki nie ma wątpliwości, że inwestycja stanie się paliwem dla lokalnej gospodarki.
To będzie motor dla turystyki – zarówno tej dużej, zorganizowanej, jak i agroturystyki
– podkreśla wicewojewoda.
Dzikie, czyste rzeki przyciągają dziś turystów szukających ucieczki od betonu. Nowe siedliska ryb przyciągną wędkarzy, a zrewitalizowane starorzecza staną się rajem dla kajakarzy i miłośników obserwacji ptaków.
Pierwsze efekty wielkiej renaturyzacji mamy zobaczyć już za dwa lata. Nida przestanie być tylko linią na mapie, a stanie się żyjącym, tętniącym energią sercem regionu.
Marta Grasegger

