Koniec marzeń o „szklanych domach” w Sukowie. Nowy prezes Świętokrzyskiej Grupy Przemysłowej Industria, Tadeusz Bałchanowski, twardo stąpa po ziemi i wyrzuca do kosza ambitne wizualizacje nowoczesnego biurowca, które jeszcze kilka lat temu elektryzowały region.
Zamiast luksusowych gabinetów nad wodą, będzie powrót do ciężkiej pracy i… wędka dla każdego.
Biurowiec widmo. „Inwestycja niedopasowana do potrzeb”
Zapowiadany z pompą biurowiec Industrii w Sukowie nie powstanie. Prezes Tadeusz Bałchanowski na antenie Radia Kielce bez ogródek stwierdził, że projekt był zwyczajnie przeskalowany. Spółka zatrudnia w biurze około 60 osób i nie potrzebuje gigantycznego gmachu do spotkań, których… i tak nie prowadzi na taką skalę.
Ambitne wizualizacje z pływającymi farmami fotowoltaicznymi potraktujmy jako wizje przyszłości
– konstatuje prezes Industrii, dając do zrozumienia, że czas na realne zyski, a nie efektowne obrazki.
Suków otwiera się na mieszkańców. Ale bez „bajerów”
Dobra wiadomość dla spacerowiczów i fanów wypoczynku nad wodą: teren wokół zbiornika w Sukowie zostanie udostępniony wszystkim chętnym. Do tej pory rządzili tu głównie wędkarze, którzy mają dzierżawę do 2035 roku, ale od maja sytuacja się zmieni.
Nie liczcie jednak na nowe mola, gastronomię czy leżaki. Industria stawia sprawę jasno – spółka nie planuje inwestować w infrastrukturę rekreacyjną. Teren będzie po prostu otwarty dla tych, którzy chcą obcować z naturą w jej surowej formie.
100 milionów na „powrót do korzeni”
Industria pod nowym kierownictwem wraca do tego, co potrafi najlepiej, a więc do wydobycia. Zamiast bawić się w deweloperkę, spółka zamierza zainwestować 100 mln zł w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Cel jest jasny: produkcja kruszyw i nawozów mineralnych.
Firma planuje nie tylko modernizację obecnych zakładów, ale także zakup nowych złóż. To sygnał dla rynku, że świętokrzyski gigant stawia na stabilność i przemysł ciężki, a nie na biurowe „akwaria” nad zalewem.
Edyta Olszewska

