Nie było tu kamerowej ciszy ani pustych gestów. Był zapach barszczu, łamanie opłatkiem i rozmowy, które zaczynały się nieśmiało, a kończyły uśmiechem. W Kielcach odbyła się największa Wigilia w regionie – taka, która udowadnia, że święta naprawdę zaczynają się wtedy, gdy nikt nie zostaje sam.
Tego dnia Wojewódzki Dom Kultury w Kielcach przestał być instytucją kultury, a stał się domem – świątecznym, ciepłym, otwartym. Przy stołach zasiadło około 500 osób: bezdomnych, samotnych, ubogich. Dla wielu z nich był to jedyny wigilijny stół, przy którym mogli usiąść w tym roku.
Dowiedziałam się z internetu o tej wigilii i bardzo chciałam tu być. To jest dzień dla potrzebujących samotnych i ubogich, bo takich ludzi jest bardzo dużo. Ja też nie jestem kimś majętnym
– mówiła Portalowi Kieleckiemu Maria, jedna z uczestniczek spotkania.
„Jestem tu pierwszy raz i jestem bardzo zadowolona”
Historie przy stołach różniły się detalami, ale łączyło je jedno – potrzeba bycia razem.
Ledwo wiążę koniec z końcem, co miesiąc brakuje mi nawet na lekarstwa, dlatego tutaj jestem. Ci wszyscy ludzie pomagający nam są tutaj tacy wspaniali. Jestem tu pierwszy raz i jestem bardzo zadowolona
– dodała w rozmowie z nami Grażyna, nie kryjąc wzruszenia.
To właśnie takie słowa najlepiej pokazują, czym była ta Wigilia: nie wydarzeniem, lecz spotkaniem.
Harcerze, wolontariusze i codzienna pomoc
W role kelnerów wcielili się harcerze, wolontariusze Caritas Diecezji Kieleckiej oraz pracownicy Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Kielcach. Dla wielu z nich była to naturalna kontynuacja codziennej pracy.
Cieszymy się, że możemy pomóc. Kiedy ktoś, kto ma niewiele, dostaje wsparcie, na jego twarzy pojawia się uśmiech
– mówili Nikodem, Janek i Arek ze Szkolnego Koła Wolontariatu w Piekoszowie.
Jeden z organizatorów podkreślał, że to nie jednorazowa akcja:
To kolejna edycja, w której harcerze z naszego środowiska wspierają Wojewódzki Dom Kultury i jestem przekonany, że będziemy tu także w kolejnych latach.
Nie tylko posiłek. Najważniejszy był sens
Choć stoły uginały się od tradycyjnych potraw, organizatorzy od początku podkreślali, że jedzenie nie jest tu najważniejsze.
Ideą tego spotkania nie jest tylko posiłek czy paczki, ale przede wszystkim kolęda, modlitwa i łamanie się opłatkiem
– zaznaczył ks. Krzysztof Banasik, zastępca dyrektora Caritas Diecezji Kieleckiej.
To właśnie te elementy sprawiały, że wielu uczestników mówiło wprost: „czuję się jak w domu”.
Samotność boli najbardziej
Wigilia była też mocnym sygnałem społecznym. O tym, że bieda to nie tylko brak pieniędzy, ale często brak relacji.
To wydarzenie jest ważne dla tych, którzy w święta zmagają się z biedą, ale przede wszystkim dla osób samotnych, które potrzebują obecności drugiego człowieka, jego bliskości i dobrego słowa
– podkreśliła Agata Wojda, prezydentka Kielc.
„Miłość obejmuje wszystkich, bez wyjątku”
Wspólną modlitwę poprowadził bp Jan Piotrowski, ordynariusz diecezji kieleckiej.
Miłość, którą dzielimy się z innymi, jest darem, przez który Bóg ofiaruje drugiemu człowiekowi swoją łaskę. Ona obejmuje wszystkich, bez wyjątku
– powiedział.
Kielce nie są wyjątkiem, ale dają przykład
Podobne wigilie odbywają się w około 90 miastach w całej Polsce, ale liczba zajętych miejsc w Kielcach mówi wiele. Pięćset krzeseł przy stołach nie pozostało pustych. To przypomnienie, że potrzeba wsparcia i zwykłej obecności nie kończy się wraz ze świętami.
Edyta Karys

