W Topoli zawrzało. Spokojna dotąd miejscowość obrosła banerami, które nie zostawiają suchej nitki na władzach Skalbmierza. „Dzieci nie są kosztem do cięcia” – to tylko jedno z haseł, które witają przejeżdżających drogą krajową. Rodzice uczniów Szkoły Podstawowej im. Mikołaja Reja czują się zdradzeni, bo przez lata zapewniano ich, że placówka jest bezpieczna.
Dziś burmistrz Marek Juszczyk kładzie na stół twarde liczby: koszt utrzymania jednego dziecka wzrósł do astronomicznych 47 tysięcy złotych. Czy w starciu z bezlitosną demografią i pustą kasą, dobro lokalnej społeczności ma jeszcze jakiekolwiek szanse?
„Kalkulator zamiast serca” – rodzice czują się oszukani
Dla mieszkańców Topoli szkoła to coś więcej niż budynek, to serce wsi i fundament bezpieczeństwa ich dzieci. Rodzice nie kryją rozżalenia sposobem, w jaki dowiadują się o planach likwidacji. Twierdzą, że przez dekadę karmieni byli obietnicami, które właśnie legły w gruzach.
Jeszcze w zeszłym roku, gdy zapisywałam młodsze dziecko, zapewniano mnie, że szkoła będzie funkcjonować. A dziś okazuje się, że jednak ma zostać zamknięta
– mówi z goryczą jedna z matek.
Największy ból budzi brak dialogu. Protestujący podkreślają, że burmistrz unika bezpośrednich spotkań, a argumenty o ekonomii odbijają jak od ściany. Według nich edukacja to inwestycja, której „nie da się przeliczyć na złotówki”. Boją się, że przeniesienie dzieci do „molocha” w Skalbmierzu zabije w nich poczucie bezpieczeństwa i zniszczy małe, zżyte grupy klasowe.
Burmistrz: „To nie populizm, to matematyka”
Marek Juszczyk, burmistrz Skalbmierza, odpiera zarzuty o nagłość decyzji. Twierdzi, że rozmowy trwają od 2020 roku, a liczby są nieubłagane. Demografia w Topoli przypomina pikowanie: z 107 uczniów przed czterema laty zostało zaledwie 81. Co gorsza, prognozy na najbliższe lata mówią o klasach liczących zaledwie… siedem osób.
Utrzymanie jednego ucznia w Topoli wzrosło z około 18 tys. zł rocznie w 2021 roku do blisko 47 tys. zł obecnie. Dla porównania, w Skalbmierzu koszt ten wynosi niespełna 26 tys. zł. Gmina dokłada do oświaty ponad 4 miliony złotych rocznie ze środków własnych
– argumentuje burmistrz Juszczyk.
Włodarz gminy dodaje również, że zbyt małe klasy wcale nie pomagają dzieciom. Jego zdaniem izolacja w mikrogrupach utrudnia naukę współpracy i zdrowej rywalizacji, co może zemścić się na uczniach w dalszej edukacji.
Stary budynek i widmo pustych sal
Kolejnym gwoździem do trumny placówki w Topoli jest stan techniczny obiektu. Mimo doraźnych remontów, stary budynek wymaga ciągłych i kosztownych inwestycji, na które gminy po prostu nie stać w dobie mniejszej subwencji oświatowej.
Władze starają się łagodzić nastroje obietnicami zatrudnienia dla kadry nauczycielskiej w Skalbmierzu, ale dla rodziców to marna pociecha. Oni walczą o szkołę „pod oknem”, która pozwala na samodzielność dzieci i komfort pracujących opiekunów.
Piątek: Dzień politycznej próby
Ostateczna bitwa rozegra się w piątek, 16 stycznia. To wtedy radni Skalbmierza pochylą się nad uchwałą intencyjną w sprawie likwidacji. Wynik tego głosowania pokaże, co wygrało w kieleckim samorządzie: społeczny opór i tradycja, czy chłodna analiza arkusza kalkulacyjnego. Jedno jest pewne, niezależnie od decyzji, rany w lokalnej społeczności będą goić się latami.
Roman Opolski

