To było do przewidzenia, a decyzja stanowiła jedynie formalność. Radni powiatu koneckiego zgodzili się na zwolnienie z pracy Kamila K., samorządowca oskarżonego w głośnej „aferze jaskółkowej”. Oznacza to, że po latach pracy w Lasach Państwowych traci zatrudnienie. Sprawa, która zaczęła się od zniszczonych gniazd jaskółek, kończy się realnymi konsekwencjami zawodowymi.
Podczas sesji Rady Powiatu Koneckiego zapadła decyzja, na którą czekały Lasy Państwowe. To właśnie ta instytucja zwróciła się do radnych o wyrażenie zgody na rozwiązanie umowy o pracę z Kamilem K. Bez takiej zgody zwolnienie radnego nie było możliwe. Większość radnych zagłosowała „za”. Tym samym formalna przeszkoda zniknęła, a los zawodowy Kamila K. został przesądzony.
Starosta: to nie ma związku z mandatem
Głos w sprawie zabrał starosta konecki Grzegorz Piec, który tłumaczył, dlaczego poparł wniosek.
Lasy Państwowe argumentowały swój wniosek likwidacją stanowiska pracy. Uznałem, że nie koliduje to z funkcją radnego. Gdyby istniało ryzyko, że ktoś chce go zwolnić za działalność samorządową, głosowałbym przeciw
– powiedział starosta.
Jednocześnie zaznaczył wprost, że stawiane Kamilowi K. zarzuty w jego opinii wykluczają możliwość pracy w instytucjach związanych z ochroną przyrody i gospodarką leśną.
Nadleśnictwo: to decyzja ekonomiczna
Od sprawy karnej i medialnego zamieszania dystansuje się Nadleśnictwo Barycz. Nadleśniczy Wojciech Bomba poinformował, że wniosek do rady miał wyłącznie podłoże ekonomiczne i nie był związany z toczącym się postępowaniem. Dalszych komentarzy w tej sprawie odmówił.
Kamil K. był zatrudniony w Nadleśnictwie przez osiem lat. Przez ostatnie półtora roku przebywał na bezpłatnym urlopie, gdy pracował w Zespole Świętokrzyskich i Nadnidziańskich Parków Krajobrazowych. Teraz wiadomo już, że do Lasów Państwowych nie wróci.
Sprawa wciąż w toku
Przypomnijmy, że „afera jaskółkowa” dotyczy wydarzeń z lipca ubiegłego roku w Ośrodku Edukacji Przyrodniczej w Umianowicach, gdzie zniszczono kilkadziesiąt gniazd jaskółek, co doprowadziło do śmierci około 70 ptaków, w tym piskląt (Portal Kielecki pisał o sprawie w grudniu ub.r.) Sprawą zajmują się policja i prokuratura.
Postępowanie karne nadal trwa, ale pierwsze konsekwencje są już faktem. Decyzja radnych oznacza, że Kamil K. straci pracę, niezależnie od dalszego biegu śledztwa.
Roman Opolski

