Rynek zamienił w tor driftowy, chodniki w pasy ruchu, a centrum Kielc w scenę z nielegalnych wyścigów. Jak ustaliła policja, 29-letni kierowca z podkieleckiej miejscowości urządził sobie nocną jazdę bez zasad: ignorując znaki, pieszych i zdrowy rozsądek. Efekt? 22 zarzuty, 154 punkty karne i zatrzymane prawo jazdy.
Teraz kierowca z ciężką nogą będzie tłumaczył się ze swojej „popisowej jazdy” już nie przed znajomymi, ale przed sądem.
Chodniki, zakazy i poślizgi na oczach kamer
Do zdarzenia doszło w ścisłym centrum Kielce, na Rynku i w jego okolicach. Kierujący samochodem marki Mitsubishi lekceważył znaki zakazu wjazdu i zakazu ruchu, poruszał się po chodnikach, a wisienką na torcie było umyślne wprowadzanie auta w poślizg.
Kierujący Mitsubishi, lekceważąc obowiązujące przepisy ruchu drogowego oraz podstawowe zasady bezpieczeństwa, popełnił szereg wykroczeń. Mężczyzna poruszał się pojazdem po chodnikach, nie stosował się do obowiązujących znaków zakazu wjazdu i zakazu ruchu, a także umyślnie wprowadzał samochód w poślizg
– relacjonował st. asp. Jacek Borek z Komendy Miejska Policji w Kielcach.
Monitoring nie zapomina. Policja działała błyskawicznie
Choć kierowca zniknął z miejsca zdarzenia, nie zniknął z kamer. Miejski monitoring zarejestrował całą sekwencję niebezpiecznych manewrów. Policjanci szybko ustalili tożsamość sprawcy.
Tego samego dnia funkcjonariusze pojechali pod adres zamieszkania 29-latka, ale nie zastali go na miejscu.
Mężczyzna mając świadomość, że jego zatrzymanie to tylko kwestia czasu, sam zgłosił się do jednego z komisariatów
– dodał st. asp. Jacek Borek.
Bilans nocnej „przejażdżki” jest druzgocący. 22 wykroczenia drogowe i 154 punkty karne – to liczby, które robią wrażenie nawet na doświadczonych policjantach. Prawo jazdy zostało zatrzymane, a sprawa trafi do sądu. 29-latek przyznał się do zarzucanych czynów, ale odmówił składania wyjaśnień.
Policja nie ma wątpliwości: takie zachowanie w centrum miasta mogło skończyć się tragedią. Rynek, chodniki i deptaki to miejsca, gdzie poruszają się piesi, często rodziny z dziećmi. Tym razem obyło się bez ofiar, ale konsekwencje dla kierowcy są bardzo poważne i mogą być dopiero początkiem jego problemów.
Roman Opolski

