Gdy na północnym wschodzie Polski rzeki wzbierały, a śnieg i wiatr paraliżowały kolejne miejscowości, Świętokrzyskie przeszło zimowy test spokojnie i bez większych strat. Kilka centymetrów śniegu, śliskie poranki i więcej pracy dla służb, ale żadnego chaosu
Utrudnienia w ruchu, lokalne przerwy w dostawie prądu i wezbrane rzeki – tak wyglądała sytuacja w innych częściach kraju. W regionie świętokrzyskim scenariusz był znacznie łagodniejszy. Opady okazały się umiarkowane, a infrastruktura i służby poradziły sobie bez większych problemów.
Kiedyś zimy były prawdziwie srogie, bo mróz był większy i śniegu dużo. Teraz, to spacerek po różach, a mówią prawie o końcu świata. Kiedyś, to śnieg zasypywał całe wioski
– komentował w rozmowie z Portalem Kieleckim jeden z mieszkańców.
Służby na posterunku od świtu
Już od godziny piątej rano na ulice Kielc wyjechały 24 pługopiaskarki. Od szóstej rozpoczęło się odśnieżanie chodników. Akcja „Zima” prowadzona była etapami: w pierwszej kolejności drogi krajowe, wojewódzkie i trasy komunikacji miejskiej.
Należy zachować spokój i odpowiedzialność. Nie wyprzedzać bez potrzeby samochodów służb i nie zajeżdżać im drogi
– apelował Marian Kmieć, kierowca pługopiaskarki.
Strażacy interweniowali głównie przy usuwaniu połamanych konarów drzew. Nie było masowych zdarzeń ani sytuacji kryzysowych.
Kierowcy ostrożnie, piesi też
Najtrudniej było w porannych godzinach, zwłaszcza na wzniesieniach i lokalnych drogach.
Sytuację na bieżąco monitorowały służby miejskie i wojewódzkie. Odbyło się także zdalne posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem premiera i wojewodów.
Jesteśmy w stałym kontakcie ze służbami i w razie potrzeby natychmiast podejmiemy działania
– zapewniała Angelina Kosiek, rzeczniczka wojewody świętokrzyskiego.
Śnieg jeszcze wróci, ale bez paniki
Synoptycy zapowiadają kolejne opady, możliwe są jeszcze 2-4 centymetry śniegu. Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że Świętokrzyskie pozostaje pod kontrolą, a służby są przygotowane na dalszy rozwój sytuacji.
Ewa Sztechman

