Najbliższe noce będą bezlitosne, bo synoptycy zapowiadają spadki temperatur nawet do -10. Dla wielu to tylko zimowy dyskomfort, ale dla osób w kryzysie bezdomności, to realna walka o przetrwanie. W Kielcach i regionie coraz więcej ludzi szuka ratunku w ogrzewalniach, ale są też tacy, którzy mimo mrozu zostają na ulicy. Służby biją na alarm: obojętność może zabić.
Ulica, pustostan, wrak auta. To nie chroni przed mrozem
Opuszczone budynki, altanki działkowe, klatki schodowe czy stare samochody, to miejsca, w których próbują przeczekać zimę osoby bez dachu nad głową. Przy lekkim chłodzie jeszcze dają złudne poczucie bezpieczeństwa, ale przy dwucyfrowym mrozie nie wystarczają.
Osoba bardzo mocno wychłodzona leżała na chodniku przy ulicy Żytniej. Nasi pracownicy podjęli interwencję, wezwano zespół ratownictwa i udało się uratować
– mówi Portalowi Kieleckiemu Bogusław Kmieć, rzecznik Straż Miejska w Kielcach.
To jedna z wielu interwencji, która na szczęście zakończyła się dobrze, ale nie każda kończy się tak szczęśliwie.
Jest pomoc. Trzeba tylko z niej skorzystać
W Kielcach działa ogrzewalnia przy ul. Żniwnej. To miejsce, które w czasie mrozów dosłownie ratuje życie. Można tam nie tylko się ogrzać, ale też napić się ciepłej herbaty, przebrać w suche ubrania, wyprać rzeczy, a przede wszystkim, bezpiecznie przeczekać noc.
W ogrzewalni pomoc zostanie udzielona dosłownie każdemu, kto jej potrzebuje. Bywa, że mamy nawet 40 osób i każdy otrzymuje wsparcie
– podkreśla w rozmowie z naszym portalem Karol Latos, kierownik Ośrodek Interwencyjno-Terapeutyczny w Kielcach.
Nie odwracaj wzroku. Jeden telefon może uratować życie
Służby apelują: jeśli widzisz osobę śpiącą na mrozie, reaguj. Zadzwoń na numer alarmowy lub do straży miejskiej. To nic nie kosztuje, a może zdecydować o czyimś losie. Czasem wystarczy jeden gest, a można komuś uratować życie.
Marta Grosegger

