Przez lata miało tu powstać lotnisko, a były prezydent Kielc Wojciech Lubawski jeszcze kilka miesięcy temu przekonywał, że Obice mogłyby stać się nawet alternatywą dla przeciągającej się inwestycji CPK w Baranowie. Teraz miasto wybiera zupełnie inną drogę. Około 300 hektarów gruntów ma zostać sprzedanych Agencji Rozwoju Przemysłu, a zamiast pasa startowego powstać ma potężna strefa inwestycyjna z kolejowym terminalem towarowym. W całej historii jest jeszcze jeden paradoks: do zagospodarowania terenów przygotowywanych kiedyś pod lotnisko włączy się właśnie… Centralny Port Komunikacyjny.
Środa, 9 września, może okazać się jednym z najważniejszych dni w trwającej od lat historii Obic. Podczas wydarzenia w Targach Kielce podpisano dwa listy intencyjne.
Pierwszy połączył miasto z Agencją Rozwoju Przemysłu i Specjalną Strefą Ekonomiczną „Starachowice”. Drugi – z Centralnym Portem Komunikacyjnym.
To dopiero początek procesu, ale kierunek jest już wyraźny: Kielce chcą przestać czekać na lotnisko i wykorzystać setki hektarów pod biznes, przemysł oraz logistykę.
Wojda: to pierwszy krok
Prezydent Agata Wojda zapowiada, że miasto chce rozpocząć faktyczne przygotowywanie ogromnego obszaru pod inwestorów.
To pierwszy krok do powstania tam strefy inwestycyjnej. Porozumienie z Agencją Rozwoju Przemysłu i Specjalną Strefą Ekonomiczną „Starachowice” po to, żeby wspólnym wysiłkiem zintegrować ten teren i rozpocząć jego uzbrajanie, a także za pośrednictwem profesjonalnej agencji rządowej zacząć szukać potencjalnych inwestorów
– mówi prezydent Kielc.
Skala robi wrażenie. Tereny w Obicach obejmują blisko 600 hektarów. Jeszcze w tym roku miasto zamierza sprzedać około połowę – mniej więcej 300 hektarów – Agencji Rozwoju Przemysłu.
Przeprowadzono już pierwszą, na razie poufną wycenę.
Pieniądze ze sprzedaży nie mają jednak zniknąć w bieżących wydatkach miasta. Według przedstawionych planów mają pomóc w przygotowaniu kolejnych terenów inwestycyjnych w samych Kielcach, m.in. na Malikowie.
A przecież jeszcze niedawno Lubawski mówił: tutaj mógłby powstać port
Ta decyzja ma jednak również wymiar symboliczny. Obice przez kilkanaście lat były nierozerwalnie związane z jednym nazwiskiem i jednym gigantycznym projektem.
Były prezydent Kielc Wojciech Lubawski chciał właśnie tutaj zbudować port lotniczy. Miasto wykupiło setki hektarów i przygotowywało teren pod inwestycję.
Jeszcze w kwietniu 2026 roku Lubawski w rozmowie z Portalem Kieleckim przekonywał, że wobec problemów i opóźnień związanych z CPK warto wrócić do koncepcji Obic.
Mówił nam wówczas:
Korespondowałem w tej sprawie z ówczesną premier Beatą Szydło oraz wicepremierem Morawieckim. Wtedy usłyszałem, że port centralny pod Kielcami byłby konkurencją dla tego w Baranowie. Dzisiaj tam nic nie powstaje, a u nas wszystko byłoby już gotowe, ponieważ Chińczycy deklarowali, że wybudują taki port w dwa lata.
Lubawski twierdził, że zainteresowani inwestycją Chińczycy byli gotowi przeznaczyć na projekt 35 mld zł, a jednym z najważniejszych elementów przedsięwzięcia miał być rozbudowany komponent cargo.
Były prezydent przekonywał nas również, że Kielce nie powinny jeszcze składać broni.
Powinniśmy wykorzystać sytuację, ponieważ to jest dla Kielc i regionu szansa, która puka do naszych drzwi po raz drugi i być może ostatni
– mówił.
Po środowych decyzjach wygląda jednak na to, że miasto nie zamierza czekać na trzecią szansę dla lotniska.
Wielki paradoks Obic. CPK wraca, ale nie z samolotami
Najciekawszy jest jednak kolejny element układanki.
Projekt, który przed laty – według relacji Lubawskiego – miał być powodem odrzucenia kieleckiej koncepcji lotniska, teraz sam pojawia się w Obicach. Centralny Port Komunikacyjny ma uczestniczyć w przygotowaniu kolejowego terminala towarowego.
Terminal ma połączyć transport kolejowy i drogowy, obsługiwać przyszłą strefę oraz zwiększyć jej znaczenie w przewozach krajowych i międzynarodowych.
Można więc powiedzieć, że część dawnej wizji Lubawskiego wraca w zupełnie innej postaci. Nie będzie – przynajmniej według obecnych planów – wielkiego portu lotniczego z komponentem cargo. Ma być za to węzeł logistyczny oparty na kolei, drogach i przemyśle.
300 hektarów ma przejąć państwowa agencja
Drugą istotną zmianą jest sama struktura własności. Miasto przez lata ponosiło polityczne i finansowe konsekwencje wykupu ziemi pod projekt lotniska. Teraz około 300 hektarów ma trafić do Agencji Rozwoju Przemysłu. ARP nie deklaruje jeszcze, jakie konkretnie firmy mogłyby ulokować się w Obicach. Najpierw mają zostać wykonane analizy.
Nie chciałbym tego przesądzać. Na pewno jednak wykorzystamy cały potencjał i zakres kompetencji, który budowaliśmy na terenie pozostałych stref ekonomicznych, którymi zarządzamy. Mamy know-how i doświadczenie w budowaniu takiego ekosystemu dla inwestorów, który sprawia, że chcą inwestować na naszych terenach
– mówi Daniel Ryczek, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu.
Do przedsięwzięcia wchodzi również SSE „Starachowice”.
Jej prezes Michał Godowski zwraca uwagę na rzecz zasadniczą: pomysłów na Obice przez lata było wiele, ale tym razem przy jednym stole znalazły się podmioty dysponujące konkretnymi narzędziami do realizacji inwestycji.
Lotnisko przegrywa z przemysłem?
I właśnie tutaj zaczyna się najważniejsza dyskusja. Z jednej strony miasto może wreszcie próbować gospodarczo wykorzystać grunty, które przez lata czekały na inwestycję lotniskową. Kilkaset hektarów zwartego terenu, państwowa agencja odpowiedzialna za rozwój przemysłu, specjalna strefa ekonomiczna i perspektywa terminala kolejowego to zestaw, którego nie można lekceważyć.
Z drugiej strony sprzedaż około 300 hektarów może oznaczać faktyczne zamknięcie epoki lotniska w Obicach.
Jeszcze kilka miesięcy temu Lubawski argumentował na naszych łamach, że największą wartością tej lokalizacji jest właśnie to, że Kielce wykonały ogromną część przygotowań wcześniej.
Naszym sukcesem, ale również atutem było to, że uzyskaliśmy plan miejscowy na to lotnisko. To nie jest prosta sprawa, ponieważ tego typu dokumenty poprzedzają uzgodnienia środowiskowe i to wszystko wymaga czasu, a nie ma gwarancji sukcesu. My to wszystko mamy
– przekonywał były prezydent.
Teraz miasto stawia na zupełnie inny model.
Obice dostaną drugie życie. Pytanie, czy lepsze
Jedno jest pewne: po latach dyskusji wokół lotniska w Obicach zaczyna dziać się coś konkretnego. Ale podpisanie listów intencyjnych to jeszcze nie inwestycje, hale produkcyjne ani tysiące miejsc pracy.
Przed ARP są analizy. Przed miastem – negocjacje dotyczące sprzedaży ziemi. Przed partnerami – uzbrajanie terenu, przygotowanie infrastruktury i znalezienie inwestorów. Terminal kolejowy również pozostaje na razie planem.
Dlatego na odpowiedź, czy Obice rzeczywiście staną się gospodarczym zagłębiem Świętokrzyskiego, trzeba będzie poczekać.
Jednocześnie decyzja władz Kielc ma historyczny wymiar. Teren kupowany z myślą o samolotach ma zacząć pracować dla przemysłu i logistyki.
A historia zatacza osobliwe koło: CPK, z którym według Lubawskiego Obice nie mogły kiedyś konkurować, teraz ma pomóc nadać im zupełnie nowe przeznaczenie.
Robert Bagiński

