To miała być rutynowa sprawa kradzieży sprzętu rolniczego wartego fortunę, a skończyło się na komedii pomyłek i interwencji, o której w gminie Wiślica będzie głośno jeszcze długo. 40-letni rolnik tak bardzo obawiał się reakcji małżonki na urwane koło w ciągniku, że wolał… sfingować przestępstwo i postawić na nogi świętokrzyską policję.
Wszystko zaczęło się w sobotni poranek, gdy przerażona 35-latka zauważyła, że garaż w ich gospodarstwie świeci pustkami. Kobieta była przekonana, że padli ofiarą złodziei, zwłaszcza że jej mąż z kamienną twarzą potwierdził: „Wczoraj wieczorem zaparkowałem maszynę i poszedłem spać”.
Na miejsce natychmiast wezwano mundurowych z komisariatu w Solcu-Zdroju.
Policyjna obława na… dziurę w drodze
Policjanci potraktowali zgłoszenie śmiertelnie poważnie. Rozpoczęło się skrupulatne zabezpieczanie śladów, sprawdzanie okolicznych kamer monitoringu i rozpytywanie sąsiadów o podejrzane lawety. Atmosfera gęstniała, a mundurowi tracili czas na tropienie widmowych rabusiów.
Przełom nastąpił przed południem, gdy 40-latek nagle „odnalazł” zgubę. Ciągnik stał porzucony kawałek dalej, ale z dotkliwym uszkodzeniem, bo miał urwane koło. To wzbudziło czujność śledczych.
Podczas drobiazgowego ustalania przebiegu wydarzeń mężczyzna w końcu pękł. Przyznał się, że w piątek wjechał ciągnikiem w dziurę, uderzył w przeszkodę i urwał koło. Do domu wrócił pieszo, a żonie skłamał, że traktor jest bezpieczny w garażu. Żadnej kradzieży nie było
– relacjonuje asp. szt. Tomasz Piwowarski.
Drogi strach przed małżonką
Okazało się, że rolnik zamiast przyznać się do błędu, brnął w kłamstwo nawet wtedy, gdy żona dzwoniła na policję. Prawdopodobnie liczył, że uda mu się po cichu naprawić sprzęt, zanim ktokolwiek zauważy jego brak, ale machina urzędowa ruszyła zbyt szybko.
Teraz „kreatywny” mąż może mieć znacznie większe kłopoty niż tylko domową awanturę o zepsuty traktor. Policjanci analizują sprawę pod kątem celowego wprowadzenia w błąd organów ścigania. Za niepotrzebne wywołanie alarmu i marnowanie czasu funkcjonariuszy grozi mu teraz kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywna do 1500 złotych.
Magda Wydra

