To nie będzie zwykłe pożegnanie, ale sportowe trzęsienie ziemi. Dzisiaj wieczorem w Hala Legionów stanie się świątynią wdzięczności, gdy po 12 latach z kielecką publicznością pożegna się Tałant Dujszebajew. Choć Industria walczy o finał, to wynik meczu z Ostrowią zejdzie na dalszy plan, bo oczy wszystkich będą zwrócone na człowieka, który zostawił w Kielcach kawał serca.
Gdy wybrzmi ostatnia syrena, parkiet Hali Legionów zamieni się w żywe muzeum sukcesu. Specjalnie na tę okazję do Kielc zjeżdżają ikony, które pod okiem Tałanta Dujszebajewa sięgały po medale Ligi Mistrzów.
Karol Bielecki, Grzegorz Tkaczyk, Julen Aginagalde czy Mariusz Jurkiewicz – ci wielcy sportowcy stworzą szpaler chwały, przez który przejdzie człowiek, który zmienił oblicze polskiej piłki ręcznej. W blasku jupiterów wyeksponowane zostaną wszystkie puchary zdobyte w ciągu ostatnich 12 lat, tworząc armię trofeów godną króla kieleckiego szczypiorniaka.
Numer 12 pod dachem i gwiazda w muzeum
Kulminacja wieczoru ma sprawić, że serca kibiców na moment staną w miejscu. Pod sklepienie hali wciągnięta zostanie koszulka z nazwiskiem Dujszebajewa i symboliczną liczbą 12 – oznaczającą lata jego panowania w Kielcach.
To gest zarezerwowany tylko dla największych. Ale to nie koniec honorów, bo szkoleniowiec osobiście przytwierdzi gwiazdkę ze swoim nazwiskiem w galerii sław klubowego muzeum. To pieczęć, która sprawi, że duch Tałanta pozostanie w tych murach na zawsze, nawet gdy on sam opuści linię boczną.
Komunikacyjna twierdza i ostatnia prosta do finału
Zanim jednak poleją się łzy wzruszenia, czeka nas twarda walka o przypieczętowanie awansu do finału. Industria broni ośmiobramkowej zaliczki, a trenerzy ostrzegają przed dekoncentracją.
Kibice muszą jednak pamiętać nie tylko o emocjach sportowych, ale i o drogowych – od godziny 19:30 rejon hali zostanie całkowicie zamknięty dla ruchu. Ulice Dzika, Sucha czy Okrężna zmienią się w strefę kibica, a komunikacyjny paraliż będzie ceną za udział w tym historycznym widowisku. To ostatnia szansa, by zobaczyć „Magusa” w akcji na kieleckiej ziemi.
Marek Grasegger

