Kolejna próba przeprowadzenia konsolidacji zadłużenia Kielc zakończyła się niepowodzeniem. Podczas sesji Rady Miasta 23 lipca 2026 roku radni po raz trzeci nie poparli propozycji zaciągnięcia kredytu konsolidacyjnego. Głosowanie zakończyło się remisem – 12 radnych było za, a 12 przeciw.
Chodziło o 354,5 mln zł
Miasto chciało zaciągnąć kredyt konsolidacyjny w wysokości 354,5 mln zł. Według władz Kielc rozwiązanie miało pomóc w uporządkowaniu obecnego zadłużenia oraz zmniejszyć obciążenia budżetu w najbliższych latach.
Ratusz tłumaczył, że konsolidacja nie oznacza zaciągnięcia zupełnie nowego długu, ale zamianę kilku obecnych zobowiązań na jedno finansowanie z korzystniejszymi warunkami. Plan zakładał spłatę kredytu w latach 2027–2048.
Według przedstawionych założeń w latach 2027–2031 roczne raty kapitałowe miały być niższe i wynosić około 45–51 mln zł. Po 2032 roku obciążenia miały wzrosnąć do średnio około 92 mln zł rocznie.
Prezydentka przekonywała
Prezydent Kielc Agata Wojda argumentowała, że konsolidacja zadłużenia może pomóc miastu w utrzymaniu stabilności finansowej i umożliwić korzystanie z kolejnych źródeł finansowania.
Władze miasta wskazywały, że dzięki poprawie wskaźników finansowych Kielce mogłyby ubiegać się m.in. o środki na inwestycje związane z bezpieczeństwem, budową parkingów wielopoziomowych, połączeniem ulic Orkana i Witosa oraz poprawą cyberbezpieczeństwa.
Opozycja miała wątpliwości
Przeciwko kredytowi opowiedzieli się między innymi radni klubu Prawa i Sprawiedliwości. Marcin Stępniewski zwracał uwagę na koszty obsługi zobowiązania i argumentował, że konsolidacja przesuwa problem zadłużenia na kolejne lata.
– „To, że pożyczka jest o około 20 milionów tańsza, to tak naprawdę nie rozwiązuje żadnego problemu” – mówił podczas sesji Marcin Stępniewski. Jego zdaniem koszt całego zobowiązania może być znacznie wyższy, szczególnie w przypadku zmian stóp procentowych.
Radny przekonywał również, że miasto powinno skupić się przede wszystkim na poprawie swojej sytuacji finansowej, a nie jedynie przesuwaniu spłat w czasie.
Zwolennicy wskazywali na inwestycje
Pomysłu bronił Michał Piasecki, przewodniczący klubu Koalicji Obywatelskiej. Podkreślał, że miasto potrzebuje środków na wkłady własne przy realizacji nowych projektów.
– „Żeby powstawały nowe przedsięwzięcia, to miasto musi mieć środki na wkłady własne” – mówił podczas obrad Michał Piasecki.
Co dalej z finansami Kielc?
Brak zgody radnych oznacza, że miasto na razie nie przeprowadzi planowanej operacji konsolidacji zadłużenia. Była to już trzecia próba uzyskania zgody Rady Miasta na podobne rozwiązanie.
Dyskusja pokazała, że kwestia finansów Kielc pozostaje jednym z najbardziej dzielących tematów w miejskim samorządzie. Kolejne decyzje dotyczące zadłużenia i planowanych inwestycji będą wymagały dalszych rozmów między władzami miasta a radnymi.

