Wielu kierowców zna ten moment – nagły błysk fotoradaru i obawa, że za kilka dni w skrzynce pocztowej pojawi się mandat. Okazuje się jednak, że samo wykonanie zdjęcia przez urządzenie nie zawsze oznacza automatycznie karę. Zanim sprawa trafi do właściciela pojazdu, fotografia musi przejść odpowiednią weryfikację.
Fotoradar zrobił zdjęcie. Co dzieje się dalej?
Po zarejestrowaniu możliwego wykroczenia zdjęcie trafia do systemu przetwarzania danych. Następnie sprawdzane są między innymi poprawność pomiaru, czytelność tablic rejestracyjnych oraz możliwość ustalenia pojazdu i osoby odpowiedzialnej za wykroczenie. Dopiero po pozytywnej weryfikacji sprawa jest kierowana dalej.
Za obsługę większości automatycznych kontroli prędkości odpowiada Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym działające w ramach Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. To właśnie CANARD analizuje materiały z fotoradarów i wysyła korespondencję do właścicieli pojazdów.
Nie każdy błysk oznacza mandat
Kierowcy często zakładają, że skoro fotoradar błysnął, kara jest już przesądzona. Tak jednak nie jest. Zdjęcie może nie doprowadzić do wystawienia mandatu, jeśli na przykład nie można jednoznacznie odczytać numeru rejestracyjnego, pojazd nie jest możliwy do identyfikacji albo wystąpiły problemy techniczne podczas pomiaru.
Niektóre zdjęcia mogą być również wykonywane w ramach kontroli technicznej urządzeń lub dotyczyć sytuacji, które po analizie nie zostaną zakwalifikowane jako wykroczenie.
Ile trzeba czekać na pismo z GITD?
Jeżeli materiał zostanie zaakceptowany, właściciel pojazdu otrzymuje wezwanie. W praktyce korespondencja często trafia do kierowców po kilkunastu dniach lub kilku tygodniach od zdarzenia, choć przepisy przewidują dłuższy termin – nawet do 180 dni od momentu ujawnienia wykroczenia.
W pierwszym piśmie właściciel samochodu jest proszony o wskazanie, kto kierował pojazdem w chwili wykroczenia. Może przyznać się do prowadzenia auta, wskazać inną osobę albo odmówić wskazania kierującego.
Co jeśli właściciel nie prowadził samochodu?
Sam fakt, że pojazd został zarejestrowany przez fotoradar, nie oznacza, że mandat automatycznie otrzyma właściciel auta. Jeśli za kierownicą siedziała inna osoba, właściciel ma obowiązek przekazać informacje pozwalające ustalić kierującego.
Problem może pojawić się wtedy, gdy właściciel nie wskaże osoby, która korzystała z pojazdu. Takie zachowanie również może wiązać się z odpowiedzialnością przewidzianą w przepisach.
Zdjęcie z fotoradaru można sprawdzić
Kierowca, który otrzyma wezwanie, może zapoznać się z dokumentacją dotyczącą wykroczenia. CANARD umożliwia dostęp do zdjęć oraz informacji związanych ze sprawą.
Warto dokładnie przeanalizować otrzymane materiały, ponieważ dopiero na ich podstawie można ocenić, czy wszystkie dane są prawidłowe.
Błysk lampy to sygnał ostrzegawczy, ale nie wyrok
Fotoradary mają przede wszystkim poprawiać bezpieczeństwo na drogach i ograniczać nadmierną prędkość w miejscach szczególnie niebezpiecznych. Sam błysk urządzenia powinien być dla kierowcy przede wszystkim przypomnieniem o konieczności przestrzegania przepisów.
Nie każda fotografia kończy się mandatem, ale każda powinna skłonić do większej ostrożności za kierownicą.
Źródło: Interia

