Przyszły rok przyniesie kolejną zmianę wysokości płacy minimalnej. Rząd przedstawił propozycję, zgodnie z którą od 1 stycznia 2027 roku najniższe wynagrodzenie za pracę ma wzrosnąć do 4950 zł brutto miesięcznie. To oznacza podwyżkę o 144 zł w porównaniu z kwotą obowiązującą w 2026 roku.
Zmienić ma się również minimalna stawka godzinowa dla osób pracujących między innymi na określonych umowach cywilnoprawnych. Zaproponowana kwota to 32,30 zł brutto za godzinę, czyli o 90 groszy więcej niż obecnie.
Miliony pracowników mogą dostać wyższe wypłaty
Podwyżka płacy minimalnej wpłynie na sytuację około 1,58 mln osób – szacuje rząd. Dla pracowników oznacza to wyższe wynagrodzenie, natomiast dla przedsiębiorców konieczność dostosowania kosztów zatrudnienia.
Choć wzrost nie jest tak duży jak w poprzednich latach, każda zmiana najniższej pensji wpływa również na inne świadczenia i wskaźniki powiązane z minimalnym wynagrodzeniem.
Nie tylko pensje pójdą w górę
Wzrost płacy minimalnej ma znaczenie nie tylko dla osób otrzymujących najniższą krajową. Od jej wysokości zależą między innymi niektóre dodatki, odprawy oraz świadczenia określone w przepisach prawa pracy.
Pracodawcy zwracają uwagę, że podwyższanie kosztów zatrudnienia może być szczególnie odczuwalne dla mniejszych firm, które działają przy niższych marżach. Z kolei zwolennicy zmian wskazują, że wyższe wynagrodzenia pomagają pracownikom lepiej radzić sobie z kosztami życia.
Kwota nie jest jeszcze ostateczna
Propozycja rządu trafi do Rady Dialogu Społecznego, gdzie będą ją analizować przedstawiciele pracowników, pracodawców oraz strony rządowej. Ostateczna wysokość minimalnego wynagrodzenia może zostać ustalona po zakończeniu konsultacji.
Na razie wiadomo, że rządowy wariant zakłada 4950 zł brutto od początku 2027 roku. Oznacza to wzrost o około 3 proc. względem obecnej kwoty 4806 zł brutto.
Najniższa krajowa rośnie, ale wolniej niż wcześniej
W ostatnich latach płaca minimalna w Polsce rosła bardzo dynamicznie, co było związane między innymi z wysoką inflacją. Obecna propozycja zakłada już znacznie spokojniejszy wzrost.
Dla części pracowników będzie to dodatkowy zastrzyk pieniędzy, jednak wielu Polaków zwraca uwagę, że realny efekt podwyżki zależy przede wszystkim od cen żywności, mieszkań, energii i usług.

