Sandomierscy „śledczy” mieli nosa. Szybko zorientowali się, że 37 letni mieszkaniec Sandomierza, zamiast wiosennych kwiatów, hodował w swoim ogrodzie zakazane rośliny. Kryminalni wpadli na prywatną posesję z „wizytą”, której właściciel z pewnością nie zapomni do końca życia.
Zamiast sielskiego spokoju, na miejscu musieli użyć kajdanek i zrobić duże przeszukanie. W efekcie zlikwidowano dużą plantację, a towar powędrował do policyjnych magazynów.
Prawie 100 gramów „szczęścia” w słoikach i krzaki pod lampami
Kryminalni z Sandomierza od dłuższego czasu obserwowali 37-latka. Podejrzenia potwierdziły, gdy funkcjonariusze wkroczyli na teren jego posesji. To, co znaleźli, nie pozostawiało złudzeń – profesjonalny sprzęt do pielęgnacji, 14 dorodnych krzewów konopi indyjskich oraz blisko 100 gramów gotowego, wysuszonego towaru. Domowy „ogrodnik” był przygotowany na każdą fazę produkcji, ale nie na spotkanie z policją.
Myślał, że nikt nie zauważy zielonego interesu
Wszystkie zabezpieczone substancje trafiły prosto do policyjnego laboratorium. 37-latek, zamiast cieszyć się zbiorami, musi teraz szykować linię obrony, bo za kratkami może spędzić najbliższe lata.
Podejrzany był kompletnie zaskoczony naszą wizytą. Wyposażył się w profesjonalny sprzęt do uprawy, licząc na to, że za zamkniętymi drzwiami prywatnej posesji uda mu się ukryć zielony interes. Jak widać, zapomniał, że nielegalna chemia i specyficzny zapach prędzej czy później przyciągną uwagę organów ścigania
– komentuje w rozmowie z Portalem Kieleckim jeden z sandomierskich policjantów zaangażowanych w akcję.
3 lata w celi za narkotykowe hobby
Sandomierska policja przypomina, że w Polsce nie ma miejsca na domowe uprawy marihuany. Za posiadanie znacznych ilości narkotyków oraz prowadzenie nielegalnej plantacji 37-latkowi grozi teraz wyrok do 3 lat więzienia. Susz zostanie zniszczony, a sprzęt do hodowli przepadnie na rzecz skarbu państwa. To jasny sygnał dla innych „pasjonatów” ogrodnictwa – kryminalni nie śpią!
Edyta Olszewska

