Miał być mocny pokaz Wojska Polskiego w samym centrum Kielc – i pod względem frekwencji oraz promocji armii wydarzenie trudno było przeoczyć. Army Days przyciągnęły mieszkańców, którzy z bliska mogli zobaczyć wojskowe pojazdy i sprzęt. Kiedy jednak ciężkie maszyny opuściły Plac Wolności, odsłoniła się mniej efektowna pamiątka po imprezie: połamane płyty chodnikowe, zerwana kostka i głębokie koleiny. Teraz miasto oczekuje od współorganizatorów przywrócenia nawierzchni do wcześniejszego stanu.
Ciężki sprzęt wojskowy w centrum miasta robił wrażenie. Army Days były okazją do promocji Wojska Polskiego, bezpośredniego spotkania mieszkańców z żołnierzami i obejrzenia z bliska pojazdów, które na co dzień trudno zobaczyć na ulicach Kielc.
Impreza się skończyła, sprzęt wyjechał, a na Placu Wolności zostały ślady, które trudno przeoczyć.
W kilku miejscach popękały i połamały się płyty. Kostka brukowa została zerwana, a tam, gdzie poruszały się ciężkie pojazdy, pojawiły się koleiny. Uszkodzenia wystąpiły zarówno w części placu wykorzystywanej jako parking, jak i w przestrzeni przeznaczonej na uroczystości państwowe.
Wojsko wyjechało, miasto liczy szkody
Skala uszkodzeń sprawiła, że przy jednym stole musieli usiąść przedstawiciele miasta i wojska. Jak informuje Marcin Januchta, rzecznik Miejskiego Zarządu Dróg w Kielcach, w poniedziałek odbyło się pierwsze spotkanie dotyczące sytuacji na placu.
Wczoraj przed południem odbyło się spotkanie przedstawicieli miasta, m.in. pracowników Wydziału Klimatu, Środowiska i Gospodarki Komunalnej czy Wydziału Gospodarowania Nieruchomościami. Był obecny również przedstawiciel wojska. Wstępnie ustalono, że w najbliższych dniach odbędzie się spotkanie obu stron
– relacjonuje Januchta.
Stanowisko miasta jest przy tym jednoznaczne.
Jako miasto będziemy oczekiwać od współorganizatorów przywrócenia stanu płyty do tego, jaki był przed tym wydarzeniem
– dodaje rzecznik MZD.
Na razie nie wiadomo jednak ani kiedy dokładnie rozpoczną się naprawy, ani jaki będzie ich ostateczny zakres. Najpierw miasto i przedstawiciele wojska mają wspólnie ustalić, które fragmenty nawierzchni wymagają interwencji i w jaki sposób zostaną odtworzone.
Widowisko miało swoją cenę
Sytuacja ma więc dwa oblicza. Z jednej strony Army Days dały mieszkańcom możliwość obejrzenia z bliska sprzętu Polskich Sił Zbrojnych i były dużą akcją promującą wojsko. Tego typu wydarzenie w ścisłym centrum miasta z natury rzeczy przyciąga uwagę znacznie większą niż wystawa organizowana poza Kielcami.
Z drugiej strony Plac Wolności nie jest poligonem ani terenem przygotowanym do regularnego ruchu ciężkich pojazdów wojskowych. Efekty ich obecności są dziś widoczne gołym okiem.
Miastu zależy, żeby sprawa nie ciągnęła się miesiącami. Jest również konkretny termin graniczny – 11 listopada. To właśnie na Placu Wolności odbywają się uroczystości związane z Narodowym Świętem Niepodległości.
Chcielibyśmy, aby te naprawy zostały zrealizowane jak najszybciej. Ale nie bez znaczenia jest fakt, że musimy ustalić z wojskiem najbardziej dogodny termin spotkania, podczas którego omówimy sposób naprawy uszkodzonej nawierzchni
– zaznacza Januchta.
Jak dodaje, miasto chciałoby, aby plac został doprowadzony do wcześniejszego stanu najpóźniej dwa-trzy tygodnie przed 11 listopada.
I tak czeka go wielka przebudowa. Za ponad 100 mln zł
Cała sytuacja jest tym bardziej interesująca, że obecny wygląd Placu Wolności i tak w przyszłości ma przejść do historii. Kielce przygotowują ogromną inwestycję obejmującą zarówno rewitalizację powierzchni placu, jak i budowę podziemnego parkingu, który będzie mógł pełnić funkcję miejsca doraźnego schronienia.
Nie oznacza to jednak, że obecnych zniszczeń nie trzeba naprawiać.
Plac Wolności zmieni swoje oblicze w momencie, gdy przystąpimy do dwóch inwestycji – rewitalizacji, jak również budowy parkingu łączącego funkcję miejsca doraźnego schronienia
– wyjaśnia rzecznik MZD.
Skala planowanych wydatków jest ogromna. Na modernizację płyty Kielce pozyskały 33 mln zł z Funduszy Europejskich dla Świętokrzyskiego, a na parking z funkcją schronienia – 68 mln zł. Do tego dochodzą 4 mln zł z budżetu państwa na część naziemną.
Łącznie mowa więc o przedsięwzięciu, dla którego wskazane źródła finansowania przekraczają 100 mln zł.
Na razie miasto przygotowuje Program Funkcjonalno-Użytkowy oraz koncepcję miejsc doraźnego schronienia. Dokumenty powinny być gotowe jeszcze w tym roku. Kolejnym krokiem będzie ubieganie się o środki i przygotowanie inwestycji do realizacji.
Zanim jednak Plac Wolności zmieni się w wielki plac budowy, Kielce mają znacznie bardziej przyziemny problem. Trzeba usunąć szkody pozostawione po widowiskowym weekendzie z wojskiem.
Army Days spełniły swoją promocyjną rolę i przyciągnęły mieszkańców. Teraz pozostaje druga część rachunku – doprowadzenie jednego z najważniejszych placów w centrum Kielc do porządku.
Robert Bagiński

