To może być jedna z najważniejszych batalii o przyszłość województwa świętokrzyskiego na najbliższe lata. W poniedziałek do Kielc przyjechał Jarosław Kaczyński, a politycy PiS alarmowali, że w nowej perspektywie finansowej UE region może stracić około pół miliarda złotych względem oczekiwanego poziomu wsparcia. Kilka godzin później inicjatywa rządzącego województwem PiS zyskała poparcie całego sejmiku. Nawet opozycja zagłosowała za apelem do rządu o zabezpieczenie odpowiednich pieniędzy dla Świętokrzyskiego.
Spór nie dotyczy wyłącznie księgowych zapisów w dokumentach przygotowywanych w Warszawie i Brukseli. Chodzi o pieniądze, z których w następnych latach mają powstawać drogi, inwestycje samorządowe, projekty dla przedsiębiorców czy infrastruktura publiczna.
Dlatego rządzące województwem Prawo i Sprawiedliwość postanowiło podnieść alarm już teraz – zanim nowy system podziału funduszy zostanie ostatecznie przesądzony.
Kaczyński przyjechał do Kielc. PiS mobilizuje się wokół pieniędzy dla regionu
W poniedziałek, w Kielcach pojawiła się polityczna czołówka PiS. Obok Jarosława Kaczyńskiego byli m.in. była premier Beata Szydło, europoseł Adam Bielan oraz świętokrzyscy parlamentarzyści i samorządowcy. Najważniejszy temat był jeden: miejsce województwa świętokrzyskiego w unijnym budżecie na lata 2028-2034.
Poseł Anna Krupka mówiła o ryzyku uszczuplenia środków dla regionu o około 550 mln zł. Jarosław Kaczyński zwracał natomiast uwagę na znaczenie dodatkowego wsparcia, z którego przez lata korzystała Polska Wschodnia.
Z tych środków, które zostały zabrane dzięki tej nowej konstrukcji, nowemu podziałowi, wybudowano w ciągu tych lat wiele bardzo ważnych inwestycji drogowych i kolejowych
– mówił prezes PiS.
Kaczyński krytykował również kierunek zmian w systemie dystrybucji pieniędzy, wskazując na ryzyko zwiększenia wpływu administracji centralnej kosztem regionów.
Spór ma przy tym realne podstawy systemowe: przyszła perspektywa UE rzeczywiście ma być skonstruowana inaczej niż obecna. Rząd przygotowuje jeden Plan Partnerstwa Krajowego i Regionalnego, który ma łączyć różne dotychczasowe strumienie finansowania. Ministerstwo Funduszy zapewnia jednak, że regiony zachowają istotną rolę – według przedstawionych w lipcu założeń samorządy województw mają bezpośrednio zarządzać 44 proc. środków polityki spójności.
Janik: nie możemy czekać, aż decyzje już zapadną
Dla władz województwa kluczowe jest jednak to, aby Świętokrzyskie zabezpieczyło swoje interesy na etapie, kiedy o pieniądzach wciąż można rozmawiać, a nie dopiero po zakończeniu negocjacji.
Marszałek Renata Janik podkreślała podczas sesji, że informacje zawarte w przygotowanym stanowisku wynikają z materiałów przedstawianych podczas Konwentu Marszałków.
Tam jest tylko zapis, że wsparciem zostaną objęte województwa przygraniczne. Państwo możecie to sobie znaleźć. Wszystko, co jest w tej uchwale, pochodzi z informacji, które były na Konwencie Marszałków
– mówiła.
To właśnie samorząd województwa, którym kieruje Janik, staje dziś przed zadaniem zabezpieczenia pozycji regionu w zupełnie nowym modelu finansowania.
Obecna perspektywa daje Świętokrzyskiemu zarówno własny program regionalny, jak i dostęp do programu Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej. Ten drugi obejmuje obecnie sześć regionów i finansuje m.in. przedsiębiorczość, transport, energetykę, ochronę przyrody czy mobilność miejską.
Samorząd województwa chce utrzymać tempo inwestycji
Stawka jest szczególnie istotna dla władz województwa, bo to właśnie samorząd odpowiada za programowanie i wydawanie znacznej części środków europejskich na poziomie regionalnym.
W praktyce oznacza to finansowanie projektów, które później mieszkańcy widzą w swoich gminach i powiatach. Dlatego władze województwa przekonują, że walka o wysokość przyszłej koperty powinna rozpocząć się zanim kwoty zostaną ostatecznie ustalone.
Co istotne, także Ministerstwo Funduszy podkreśla, że decentralizacja funduszy europejskich w Polsce sprawdziła się, a rola urzędów marszałkowskich ma zostać zachowana. Jednocześnie sam resort przyznaje, że nowy budżet oznacza znaczną zmianę konstrukcji finansowania.
W tym kontekście apel świętokrzyskiego sejmiku nie jest decyzją o podziale pieniędzy, lecz próbą wpłynięcia na negocjacje, zanim zapadną rozstrzygnięcia.
Nawet KO poparła apel przygotowany przez rządzących
I właśnie finał poniedziałkowej sesji okazał się politycznie najbardziej wymowny.
Dyskusja była ostra. Radni Koalicji Obywatelskiej kwestionowali sposób przedstawiania przez PiS możliwych strat i wskazywali, że rozpatrywane są różne warianty podziału środków. Gerard Pedrycz z KO zwracał uwagę, że jeden z analizowanych wariantów może być dla województwa korzystny.
Opozycja zarzucała też PiS upolitycznienie sprawy. Mimo tych zastrzeżeń, gdy przyszło do głosowania nad interesem województwa, podział partyjny zniknął. Stanowisko sprzeciwiające się ograniczeniu środków dla Świętokrzyskiego zostało przyjęte jednogłośnie. To istotny argument dla marszałek Renaty Janik i zarządu województwa: w rozmowach z Warszawą mogą występować nie tylko jako przedstawiciele większości PiS, lecz z uchwałą popartą również przez samorządową opozycję.
Pół miliarda? Ostatecznych kwot jeszcze nie ma
W politycznej temperaturze sporu trzeba jednak oddzielić jedną rzecz od drugiej. Ostateczny podział pieniędzy na lata 2028–2034 nie został jeszcze zatwierdzony, więc kwoty podawanej przez PiS nie można obecnie traktować jako przesądzonej straty województwa.
Ministerstwo Funduszy informuje, że Polska ma otrzymać według propozycji Komisji Europejskiej ponad 123 mld euro, a sam PPKR będzie dopiero przechodził kolejne etapy prac i negocjacji. Rząd planuje przyjąć plan i przekazać go Komisji Europejskiej w połowie 2027 roku.
Dlatego spór dopiero się rozpoczyna. Dla Świętokrzyskiego najważniejsze jest coś innego: region nie zamierza biernie czekać na końcowy rachunek. Rządzący województwem PiS postawił sprawę pieniędzy na agendzie, do Kielc przyjechało kierownictwo partii, a przygotowany w sejmiku apel ostatecznie poparły wszystkie kluby.
W sporze, który zapewne jeszcze wielokrotnie wróci przed 2028 rokiem, to pierwszy czytelny sygnał wysłany z Kielc do Warszawy: przy konstruowaniu nowego budżetu interes Świętokrzyskiego ma zostać uwzględniony.
Robert Bagiński

