To był zupełnie inny mecz niż nerwowa inauguracja Ligi Mistrzów w Hali Legionów. Industria Kielce od początku narzuciła swoje warunki w Trondheim i pewnie pokonała Kolstad Handball 36:29. W pewnym momencie przewaga mistrzów Polski wynosiła aż 13 bramek. Po dwóch kolejkach kielczanie mają komplet zwycięstw.
Po wygranej 30:29 z HC Kriens-Luzern tym razem drużyna Krzysztofa Lijewskiego nie zamierzała fundować kibicom kolejnego horroru.
Początek był jeszcze wyrównany, ale od stanu 4:4 Industria zaczęła odjeżdżać gospodarzom. Kielczanie szybko zbudowali kilka bramek przewagi, a do przerwy prowadzili już 20:14. Pierwszoplanową postacią był Aleks Vlah, który w pierwszych 30 minutach zdobył siedem bramek.
Industria odjechała. Było nawet 13 bramek różnicy
Po przerwie mistrzowie Polski jeszcze podkręcili tempo. Dobra defensywa, skuteczne kontry i interwencje Dejana Milosavljeva sprawiły, że w 34. minucie zrobiło się 24:14.
Kolstad nie potrafiło znaleźć odpowiedzi. Industria kontrolowała spotkanie, a w najlepszym momencie jej przewaga wzrosła aż do 13 trafień.
Dopiero w końcówce, gdy Krzysztof Lijewski dokonał zmian, gospodarze zmniejszyli straty. Wynik nie był jednak zagrożony. Industria zwyciężyła 36:29. Najskuteczniejszy był Vlah z dziewięcioma bramkami, sześć dołożył Benoit Kounkoud.
Mecz toczył się pod nasze dyktando. Nie chcieliśmy kolejnego horroru. Jestem z tego zadowolony
– podsumował Lijewski, choć zwrócił uwagę na aż 16 błędów technicznych swojego zespołu.
Kielczanie mają więc dwa zwycięstwa po dwóch meczach Ligi Mistrzów. Teraz wracają do krajowych rozgrywek – w poniedziałek, 21 września, podejmą MMTS Kwidzyn.
Robert Kamiński

