Pies na krótkim łańcuchu, zwierzę pozostawione bez jedzenia, brutalne pobicie czy porzucenie w lesie. Dla jednych to niewyobrażalne okrucieństwo, dla innych wciąż „prywatna sprawa właściciela”. Tymczasem polskie prawo jest jednoznaczne: zwierzę nie jest rzeczą, a znęcanie się nad nim stanowi przestępstwo, za które można trafić do więzienia nawet na pięć lat. – Prawo własności nie daje nikomu prawa do zadawania cierpienia. W takich sprawach nie ma miejsca na tłumaczenie, że ktoś może robić ze swoim zwierzęciem, co chce – podkreśla w rozmowie z Portalem Kieleckim mec. Michał Bukowski, kielecki adwokat, który również prywatnie jest miłośnikiem zwierząt.
Okrucieństwo wobec zwierząt nie zawsze zaczyna się od przemocy, która trafia na nagrania publikowane w internecie. Czasem jest mniej widowiskowe, ale równie dotkliwe. To pies miesiącami przetrzymywany w niewłaściwych warunkach, zaniedbane zwierzę wymagające leczenia, brak wody podczas upałów albo świadome ignorowanie cierpienia.
Wiele takich sytuacji rozgrywa się za zamkniętymi bramami posesji, w gospodarstwach, mieszkaniach czy na podwórkach. Sąsiedzi coś widzą, ktoś słyszy skomlenie, ktoś inny zauważa wychudzone zwierzę. Problem pojawia się wtedy, gdy świadkowie uznają, że nie powinni się wtrącać.
A przecież obojętność może oznaczać kolejne tygodnie cierpienia.
Nie trzeba bić zwierzęcia, żeby odpowiadać za znęcanie się
Jednym z najpowszechniejszych nieporozumień jest przekonanie, że przestępstwo znęcania się nad zwierzęciem wymaga brutalnej przemocy fizycznej.
Tymczasem ustawa o ochronie zwierząt definiuje znęcanie się znacznie szerzej. Obejmuje ono zadawanie albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień. Przepisy wskazują między innymi na utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania, porzucanie ich, stosowanie niedozwolonych metod ich przetrzymywania czy utrzymywanie bez odpowiedniego pokarmu lub wody przez okres wykraczający poza minimalne potrzeby właściwe dla gatunku.
Nie każde zaniedbanie automatycznie oznacza jednak przestępstwo. Odpowiedzialność karna zależy od ustalonych okoliczności, w tym zachowania sprawcy i wymaganej przez prawo strony podmiotowej czynu.
W sprawach dotyczących znęcania się nad zwierzętami bardzo ważne jest odejście od potocznego rozumienia przemocy. Nie chodzi wyłącznie o bicie czy celowe okaleczanie. Trzeba również analizować warunki, w których zwierzę żyje, sposób sprawowania nad nim opieki i to, czy człowiek świadomie dopuszcza do zadawania mu cierpienia. Każda taka sytuacja wymaga rzetelnego ustalenia faktów
– wyjaśnia mec. Michał Bukowski.
To szczególnie ważne w przypadkach, w których sprawca próbuje przekonywać, że zwierzęciu nie dzieje się krzywda, ponieważ nie ma widocznych obrażeń. Brak ran nie oznacza przecież braku cierpienia.
Więzienie, odebranie zwierzęcia i zakaz jego posiadania
Konsekwencje znęcania się nad zwierzętami mogą być znacznie poważniejsze, niż niektórym sprawcom się wydaje. Zgodnie z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt za znęcanie się nad zwierzęciem grozi kara pozbawienia wolności do trzech lat. Jeżeli sprawca działa ze szczególnym okrucieństwem, zagrożenie karą wynosi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Sąd może również orzec zakaz posiadania zwierząt, a w przewidzianych ustawą przypadkach orzeka przepadek zwierzęcia należącego do sprawcy. Przepisy przewidują także nawiązki na cele związane z ochroną zwierząt.
W takich sprawach odpowiedzialność karna powinna być rozpatrywana nie tylko przez pryzmat kary dla sprawcy, ale również ochrony zwierzęcia przed dalszym cierpieniem. Jeżeli człowiek świadomie krzywdzi zwierzę, trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy powinien nadal sprawować nad nim opiekę. Prawo przewiduje instrumenty, które pozwalają temu przeciwdziałać
– zaznacza mec. Bukowski.
Nie oznacza to oczywiście, że każda sprawa kończy się karą bezwzględnego więzienia. O rodzaju i wymiarze kary decyduje sąd, oceniając okoliczności czynu, jego społeczną szkodliwość oraz pozostałe przesłanki odpowiedzialności karnej.
Widzisz krzywdzone zwierzę? Nie musisz być bezradny
Co powinien zrobić człowiek, który zauważy psa przetrzymywanego w rażąco złych warunkach albo jest świadkiem przemocy wobec zwierzęcia? Przede wszystkim nie powinien zakładać, że interwencja jest możliwa wyłącznie wtedy, gdy zwierzę ma widoczne obrażenia.
Podejrzenie znęcania się można zgłosić policji. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia wymagającego natychmiastowej interwencji należy skorzystać z numeru alarmowego 112. W innych przypadkach pomocne może być zawiadomienie właściwych służb lub organizacji zajmującej się ochroną zwierząt.
Ważne jest zabezpieczenie dowodów w sposób zgodny z prawem. Zdjęcia wykonane z dostępnego publicznie miejsca, nagrania dokumentujące zdarzenie, dane świadków, daty i opis obserwowanych sytuacji mogą pomóc organom ścigania w ustaleniu przebiegu wydarzeń.
Samo oburzenie, choć całkowicie zrozumiałe, nie wystarczy do skutecznego przeprowadzenia postępowania karnego. Potrzebne są dowody. Dlatego świadek powinien możliwie dokładnie udokumentować to, co zaobserwował, i przekazać informacje właściwym organom. Nie chodzi o samodzielne wymierzanie sprawiedliwości, ale o doprowadzenie do zgodnej z prawem interwencji
– wyjaśnia kielecki adwokat.
Warto wiedzieć, że ustawa przewiduje również możliwość czasowego odebrania zwierzęcia właścicielowi lub opiekunowi. W przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u dotychczasowego opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu, mogą zadziałać szczególne procedury interwencyjne, z udziałem uprawnionych podmiotów.
Prawo musi chronić tych, którzy sami nie potrafią się obronić
Mecenas Michał Bukowski, prowadzący kancelarię adwokacką w Kielcach, na problem ochrony zwierząt patrzy z dwóch perspektyw: prawnika zajmującego się między innymi sprawami karnymi oraz człowieka, któremu los zwierząt jest bliski.
To połączenie ma szczególne znaczenie w sprawach, w których za emocjami musi pójść profesjonalne działanie. Postępowania dotyczące znęcania się nad zwierzętami wymagają bowiem znajomości przepisów karnych, właściwego zabezpieczenia materiału dowodowego, a niekiedy również współpracy z lekarzami weterynarii i organizacjami społecznymi.
Kancelaria adwokacka może pomóc w analizie prawnej zdarzenia, przygotowaniu zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, ocenie zgromadzonych dowodów oraz reprezentowaniu uprawnionych osób w postępowaniu karnym.
Stosunek do zwierząt wiele mówi o naszej odpowiedzialności. Jako prawnik uważam, że przepisy nie mogą pozostawać jedynie deklaracją, a jako miłośnik zwierząt trudno mi zaakceptować obojętność wobec ich cierpienia. Skuteczna ochrona wymaga jednak czegoś więcej niż słusznego oburzenia. Wymaga konsekwencji, dowodów i umiejętnego korzystania z prawa
– podkreśla mec. Bukowski.
Ochrona zwierząt nie jest wyłącznie sprawą fundacji, wolontariuszy czy miłośników czworonogów. Jest również sprawdzianem skuteczności instytucji państwa, wrażliwości społecznej i odpowiedzialności ludzi, którzy wiedzą o przemocy, ale mogą zdecydować, czy na nią zareagują. Bo zwierzę nie napisze zawiadomienia do prokuratury. Nie złoży zeznań i nie poprosi sądu o ochronę. To człowiek musi zrobić pierwszy krok.
Robert Bagiński

