Nie żyje Izabela Majewska, 67-letnia emerytka z Torunia, o której zrobiło się głośno w całej Polsce po wpisie skierowanym do Jerzego Owsiaka. Kobieta została zatrzymana przez policję, a następnie stanęła przed sądem. W styczniu tego roku usłyszała nieprawomocny wyrok sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na rok. Teraz pojawiła się informacja o jej śmierci.
O śmierci Izabeli Majewskiej poinformowała jej pełnomocniczka, mecenas Magdalena Majkowska. Kobieta miała 67 lat. Jak przekazała prawniczka, Majewska do końca walczyła o uniewinnienie, a w jej sprawie toczyło się postępowanie apelacyjne.
Wszystko zaczęło się od wpisu o Jerzym Owsiaku
Sprawa sięga stycznia 2025 roku. Izabela Majewska opublikowała w mediach społecznościowych komentarz pod wpisem Jerzego Owsiaka. Pojawiły się w nim m.in. słowa „giń człowieku”, a także zarzuty dotyczące działalności szefa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Policja uznała wpis za możliwą groźbę karalną. Funkcjonariusze Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości ustalili tożsamość autorki, a następnie sprawą zajęła się toruńska policja i prokuratura.
15 stycznia 2025 roku, około godziny 6 rano, policjanci pojawili się w mieszkaniu Majewskiej. Kobieta została zatrzymana i przeszukano jej mieszkanie. Jak wynika z relacji WP, w dokumentacji odnotowano również, że 66-latka deklarowała problemy zdrowotne, w tym przebyte leczenie onkologiczne.
Majewska tłumaczyła później, że słowa „giń człeku” nie miały oznaczać życzenia Owsiakowi śmierci. Twierdziła, że chodziło jej o odejście z życia publicznego.
Spór z Owsiakiem nie zakończył się ugodą
W kolejnych miesiącach sprawa trafiła do sądu. Jerzy Owsiak uznał wpis za groźbę skierowaną pod jego adresem. W pewnym momencie pojawiła się możliwość polubownego zakończenia konfliktu.
Warunkiem miały być przeprosiny ze strony Majewskiej. Kobieta deklarowała gotowość do przeprosin, ale chciała jednocześnie, aby Owsiak odniósł się do kontrowersji związanych z kampanią dotyczącą sepsy z 2023 roku. Ostatecznie do ugody nie doszło.
Sprawa zakończyła się w styczniu 2026 roku wyrokiem. Sąd wymierzył Izabeli Majewskiej sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na rok. Kobieta miała również zapłacić Jerzemu Owsiakowi 1000 zł.
Nie zdążyła zakończyć walki o uniewinnienie
Wyrok nie był prawomocny. Majewska odwołała się od decyzji sądu i, jak przekazała jej pełnomocniczka, postępowanie apelacyjne było w toku.
Jej śmierć sprawia, że sprawa nabiera dodatkowego, symbolicznego wymiaru. Pojawiają się pytania o to, jak zakończyłoby się postępowanie, gdyby kobieta mogła doczekać rozstrzygnięcia sądu drugiej instancji.
Pełnomocniczka Majewskiej podkreśliła, że jej klientka do końca walczyła o swoją niewinność oraz o prawo do swobodnego wyrażania opinii.
Sprawa podzieliła opinię publiczną
Historia toruńskiej emerytki od początku wywoływała ogromne emocje. Jedni wskazywali, że słowa skierowane do Owsiaka mogły zostać potraktowane jako realna groźba, inni krytykowali sposób, w jaki organy ścigania zajęły się sprawą.
Kontrowersje budził przede wszystkim fakt, że do zatrzymania doszło bardzo szybko, a policjanci pojawili się w mieszkaniu kobiety wczesnym rankiem. Wątpliwości dotyczące skali działań służb podnosili również komentujący sprawę prawnicy.
Śmierć Izabeli Majewskiej zamyka jeden rozdział tej głośnej historii, ale nie kończy dyskusji, która narosła wokół jej sprawy. Pozostaje ona przykładem tego, jak jeden wpis w mediach społecznościowych może doprowadzić do wielomiesięcznego postępowania karnego i wywołać ogólnopolską debatę o granicach wolności słowa.

