Korona Kielce chce potwierdzić dobrą formę i wrócić z Wrocławia z kompletem punktów. Dziś, Żółto-Czerwoni zmierzą się ze Śląskiem. Kielczanie są stawiani w roli faworyta, ale gospodarze mają jeden mocny argument – w tym sezonie jeszcze nie przegrali przed własną publicznością.
Korona przystępuje do meczu po pięciu ligowych spotkaniach, w których zdobyła dziewięć punktów. Dodatkowo dwa razy w tym okresie potrafiła wygrać na wyjeździe. Śląsk ma natomiast sześć punktów po siedmiu kolejkach i tylko jedno zwycięstwo.
Po rekordowym oknie transferowym, podczas którego Korona wydała ponad 6 mln euro na ośmiu zawodników, oczekiwania wobec drużyny Jacka Zielińskiego są zdecydowanie większe.
Co do wymagań względem nas, to wiemy, jak dzisiaj mocny image ma Korona. Jedziemy do Wrocławia, żeby po prostu wygrać mecz
– mówi Wiktor Długosz.
Zieliński: wszystko zweryfikuje boisko
Trener kielczan tonuje jednak nastroje przed pierwszym gwizdkiem.
W roli faworytów stawiają nas dziennikarze i fachowcy, ale oni zawsze lubią takie prognozy. Podchodzimy do tego raczej spokojnie, natomiast nie ukrywam, że jedziemy do Wrocławia zagrać o pełną pulę, potwierdzić naszą dobrą dyspozycję. Na papierze można być faworytem, ale wszystko i tak weryfikuje boisko
– podkreśla Jacek Zieliński.
Korona ponownie będzie musiała radzić sobie bez kontuzjowanego Dawida Błanika. Poważne osłabienie ma jednak także Śląsk. Nie zagra Piotr Samiec-Talar, który w siedmiu spotkaniach zdobył cztery bramki i zaliczył trzy asysty.
Dla kielczan to szansa, aby potwierdzić rosnące ambicje. Cel we Wrocławiu jest jasny – trzy punkty.
Robert Bagiński

