Cała Polska jest wstrząśnięta wydarzeniami, do których doszło 7 listopada w Krakowie. Wkrótce po tragedii w internecie zaczęły pojawiać się liczne fałszywe i niepotwierdzone informacje. Dlatego szczególnie ważne jest ich weryfikowanie, a także korzystanie z wiarygodnych oraz oficjalnych źródeł.
W błyskawicznym tempie sieć zalały fake newsy dotyczące wydarzeń w centrum Krakowa. Dotyczyły one między innymi samego przebiegu ataku oraz tożsamości sprawcy. Rozpowszechniano plotki o rzekomym „żołnierzu z Ukrainy” oraz obcokrajowcu z Europy Zachodniej. W niektórych środowiskach ta narracja jest nadal podtrzymywana, szczególnie wśród osób skłonnych do teorii spiskowych.
Tymczasem służby przekazały już szereg konkretnych informacji.
Sprawcą ataku jest 24-letni Michał O. z Ostrowca Świętokrzyskiego, obywatel Polski. Policja dokonała również makabrycznego odkrycia w jego miejscu zamieszkania. Znaleziono tam ciała trzech osób, które należały do najbliższej rodziny napastnika: jego rodziców i siostry. Okoliczności ich śmierci są przedmiotem odrębnych czynności śledczych.
Nie znamy jeszcze ostatecznego motywu sprawcy. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji Marcin Kierwiński przekazał, że dotychczasowe ustalenia wskazują na fascynację 24-latka skrajnie prawicowymi ideologiami. Zaznaczył jednak, że ten wątek wymaga dalszego sprawdzenia.
⁃ Wszystko wskazuje na to, że zafascynowany był ideologiami skrajnie prawicowymi, choć będzie to podlegało sprawdzeniu – zaznaczył Kierwiński.
W internecie pojawiają się również próby przypisywania zamachowcowi poglądów lewicowych. Publikowane są zrzuty ekranu mające świadczyć o jego rzekomych sympatiach komunistycznych i progresywnych. Tego rodzaju materiały nie stanowią jednak wystarczającego dowodu, aby jednoznacznie określić światopogląd mężczyzny. Śledczy muszą zweryfikować ich autentyczność i kontekst.
Nie można również wykorzystywać tragedii do formułowania ogólnych oskarżeń pod adresem całego młodego pokolenia czy określonych grup społecznych. Odpowiedzialność za zbrodnię ponosi jej sprawca. Ustalenie jego motywacji wymaga analizy dowodów, aktywności w internecie, przeszłości oraz innych okoliczności, którymi zajmują się śledczy.
Służby dementują fake newsy
Zdementowane zostały również informacje o dwóch zamachowcach, które przez pewien czas funkcjonowały w przestrzeni medialnej. Według dotychczasowych ustaleń napastnik działał sam. Minister Obrony Narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz stanowczo zaprzeczył także doniesieniom, jakoby Michał O. był żołnierzem Wojska Polskiego. Jak podkreślił, mężczyzna nigdy nie był związany z polskim wojskiem, choć miał pozwolenie na broń w celach sportowych.
⁃ Stanowczo dementuję informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej, że zamachowcem, który dokonał dziś ataku w Krakowie był żołnierz Wojska Polskiego. Mężczyzna nie był i nie jest żołnierzem WP i nigdy nie miał nic wspólnego z wojskiem – zaznaczył wicepremier i szef MON.
Niestety tragedia została również wykorzystana do bieżącej walki politycznej. Część środowisk zaczęła budować własną narrację wokół wydarzeń w Krakowie. Szczególnie aktywni byli niektórzy skrajnie prawicowi działacze. Pojawiały się zarzuty dotyczące rzekomego braku odpowiedniej reakcji służb, a także ich obecności w Warszawie podczas protestów pod Trybunałem Konstytucyjnym. Według tej narracji miało to przyczynić się do tragedii w Krakowie.
Tymczasem informacje przekazane przez przedstawicieli rządu i służb wskazują na bardzo szybką reakcję funkcjonariuszy. Według ministra Marcina Kierwińskiego pierwsze strzały policjanci oddali w kierunku napastnika już trzy minuty po otrzymaniu zgłoszenia. Na miejscu interweniowali również ratownicy medyczni i strażacy. Szybkie działania policjantów doprowadziły do zatrzymania sprawcy i ograniczenia dalszego zagrożenia. Wśród poszkodowanych znaleźli się także mundurowi.
Kto ma rację?
W mediach społecznościowych szeroko komentowano również zachowanie prezesa Telewizji Republika Tomasza Sakiewicza. Kilka minut po zdarzeniu pojawił się on na miejscu tragedii. Jego uwagę miał zwrócić rzekomy brak policjantów, którzy, według jego przypuszczeń, przebywali w tym czasie w Warszawie pod Trybunałem Konstytucyjnym. Wypowiedź spotkała się z ostrą reakcją osób znajdujących się w pobliżu. Na nagraniach udostępnianych w sieci widać, jak Sakiewicz jest krytykowany i wyśmiewany przez zgromadzonych.
Szczególnie niebezpieczne okazały się doniesienia dotyczące rzekomego udziału obcokrajowców oraz konsekwencji „polityki otwartych granic”. Wiele osób zaczęło wykorzystywać zdjęcia i nagrania z pierwszych chwil ataku do budowania określonej narracji politycznej. Materiały te służyły do polaryzacji opinii publicznej i wywoływaniu skrajnych reakcji. Warto pamiętać, że samo udostępnienie fotografii lub nagrania nie oznacza, że przedstawiona wraz z nim interpretacja jest prawdziwa.
Nie należy również bezkrytycznie traktować relacji osób przedstawiających się jako świadkowie czy sąsiedzi sprawcy. Szczególnie popularne stały się niepotwierdzone doniesienia o rzekomych zbrodniach, których Michał O. miał dopuścić się w przeszłości. Takie informacje wymagają potwierdzenia przez wiarygodne źródła lub właściwe organy. Do tego czasu należy traktować je jako niezweryfikowane.
Celowa dezinformacja
Trzeba pamiętać także o celowej dezinformacji, która pojawia się w internecie. Niektóre nagrania, komentarze i zdjęcia są manipulowane w celu zwiększenia chaosu oraz wywołania paniki. Nie można wykluczyć, że część takich działań może mieć związek z aktywnością podmiotów powiązanych z Rosją. Na zagrożenie dezinformacją zwrócił uwagę minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
⁃ W późnych godzinach nocnych wraz z ministrami Dariuszem Standerskim i Pawłem Olszewskim odbyłem nadzwyczajne spotkanie kierownictwa resortu cyfryzacji i z zespołem Ośrodka Przeciwdziałania Dezinformacji, który w trybie kryzysowym monitoruje przestrzeń informacyjną pod kątem dezinformacji związanej z zamachem terrorystycznym w Krakowie – napisał wicepremier.
Resort cyfryzacji zapowiedział działania związane z monitorowaniem i ograniczaniem zasięgu fałszywych informacji. Zwrócono również uwagę na materiały tworzone przy użyciu sztucznej inteligencji. Niektóre z nich zdobywają ogromne zasięgi w mediach społecznościowych. Szczególnie ostrożnie należy podchodzić do fotografii poddawanych cyfrowej obróbce, które mają rzekomo ujawniać szczegóły dotyczące ubioru czy symboliki wykorzystywanej przez sprawcę. Przy weryfikowaniu takich materiałów warto zwracać uwagę na niespójności obrazu, zniekształcenia oraz błędy w napisach i oznaczeniach.
Warto podkreślić, że najbezpieczniejszym punktem odniesienia pozostają oficjalne komunikaty służb, prokuratury i instytucji państwowych. To właśnie na nich należy opierać informacje dotyczące przebiegu śledztwa i ustaleń dotyczących sprawcy. Wiele kwestii nie zostało jeszcze wyjaśnionych, dlatego trzeba poczekać na wyniki postępowania. Sensacyjne doniesienia dotyczące nieustalonych okoliczności należy traktować jako niepotwierdzone, a niekiedy wręcz fałszywe.
W związku z tragedią, do której doszło 7 listopada, prezydent Karol Nawrocki zarządził żałobę narodową w dniach 8 i 9 listopada. W tym czasie należy liczyć się ze zmianami w organizacji wydarzeń publicznych i rozrywkowych. Flagi państwowe zostały opuszczone do połowy masztu, a nadawcy radiowi i telewizyjni powinni uwzględnić potrzebę uczczenia pamięci ofiar. Żałoba jest wyrazem solidarności z rodzinami osób, które zginęły, oraz wszystkimi poszkodowanymi w zamachu.
WIĘCEJ INFORMACJI: Zamachowiec pochodził z Ostrowca. Makabryczne odkrycie w jego domu

