Poniedziałkowe starcie w Gdańsku dostarczyło kibicom ogromnych emocji, choć dla fanów Korony Kielce miało słodko-gorzki smak. Podopieczni Jacka Zielińskiego, mimo gry w dziesiątkę przez ponad godzinę i trzybramkowej straty, rzucili się do szaleńczej pogoni, która niemal zakończyła się sensacją. Ostatecznie Lechia wygrała 4:2, przybliżając się do utrzymania w Ekstraklasie i spychając kielczan w rejony niebezpiecznej strefy spadkowej.
Katastrofalny początek i wyrok w polu karnym
Pierwsza połowa spotkania 27. kolejki PKO BP Ekstraklasy była dla gości pasmem nieszczęść. Biało-Zieloni, napędzani przez trenera Johna Carvera, od początku narzucili swój styl gry. Wynik otworzył w 18. minucie Aleksandar Cirković, który sfinalizował precyzyjne dogranie Tomasa Bobceka.
Prawdziwy wstrząs nastąpił jednak chwilę później. Konstantinos Sotiriou sfaulował rywala w polu karnym, za co arbiter bez wahania wskazał na „wapno” i ukarał obrońcę Korony bezpośrednią czerwoną kartką. Do rzutu karnego podszedł Bobcek i pewnym strzałem podwyższył na 2:0. Dla słowackiego snajpera był to już 15. gol w obecnych rozgrywkach, co tylko potwierdziło jego znakomitą formę. Gdy w 59. minucie gospodarze trafili po raz trzeci, wydawało się, że mecz jest definitywnie rozstrzygnięty.
Kielecki charakter i wiara do końca
Mimo fatalnej sytuacji kadrowej i wynikowej, „Żółto-czerwoni” nie zamierzali się poddawać. Iskrę nadziei rozpaliła analiza VAR w 78. minucie, po której sędzia przyznał rzut karny Koronie. Szansę bezbłędnie wykorzystał Dawid Błanik, dając sygnał do ataku. Zaledwie sześć minut później kibice w Gdańsku przecierali oczy ze zdumienia – Pau Resta zdobył bramkę kontaktową, a na tablicy widniał wynik 3:2.
Kielczanie, grając w osłabieniu, postawili wszystko na jedną kartę, szukając wyrównującego trafienia. Ambitna postawa i walka o każdy metr boiska sprawiły, że końcówka meczu była niezwykle nerwowa dla gospodarzy.
Lechia studzi emocje w doliczonym czasie
Marzenia o wywiezieniu choćby punktu z Pomorza prysły w doliczonym czasie gry. Wykorzystując fakt, że Korona całkowicie się odsłoniła, Lechia przeprowadziła decydującą kontrę, ustalając wynik spotkania na 4:2.
Porażka w Gdańsku to trzecia z rzędu wyjazdowa wpadka drużyny Jacka Zielińskiego, co znacząco komplikuje sytuację kielczan w ligowej tabeli. Z kolei Biało-Zieloni, dzięki serii ważnych zwycięstw w rundzie wiosennej, są o krok od zapewnienia sobie ligowego bytu, udowadniając, że kryzys z początku sezonu mają już za sobą.
Marta Grasegger

