Śledztwo w sprawie śmierci 20-letniego pacjenta w Kielcach zatacza coraz szersze kręgi. Do grona podejrzanych dołącza kolejna osoba – pielęgniarka, której prokuratura zarzuca nie tylko zaniedbania, ale też manipulowanie dokumentacją medyczną.
To już siódma osoba, wobec której śledczy formułują zarzuty w tej sprawie. Wcześniej odpowiedzialnością objęto sześciu lekarzy. Sprawa, która przez długi czas była umorzona, wróciła na wokandę po interwencji rodziny zmarłego.
Krytyczny moment bez nadzoru
Do tragedii doszło w lipcu 2021 roku w Centrum Zdrowia Psychicznego przy ulicy Kusocińskiego w Kielcach. 20-letni pacjent trafił tam kilka dni wcześniej. 25 lipca jego rodzina została poinformowana o próbie samobójczej, do której miało dojść w izolatce.
Młody mężczyzna został przewieziony do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego, gdzie zmarł cztery dni później.
Śledczy wskazują dziś na konkretne zaniedbania. Zgodnie z procedurami stan pacjenta powinien być kontrolowany co kwadrans. Według prokuratury, pielęgniarka nie przeprowadziła jednego z takich badań w kluczowym momencie.
Podejrzana nie dopełniła obowiązku kontroli stanu fizycznego pacjenta
– przekazał Portalowi Kieleckiemu Daniel Prokopowicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach.
Fałszywy wpis w dokumentacji
Na tym jednak zarzuty się nie kończą. Śledczy twierdzą, że pielęgniarka miała wpisać do dokumentacji informację o badaniu, które w rzeczywistości nie zostało wykonane.
Prokuratura uznaje, że jej działania mogły nieumyślnie doprowadzić do śmierci pacjenta. Kobieta nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień.
Śledztwo wróciło po decyzji sądu
Sprawa początkowo została umorzona przez Prokuraturę Rejonową Kielce-Wschód. Przełom nastąpił po zażaleniu złożonym przez ojca zmarłego. Sąd nakazał ponowne zbadanie okoliczności, a śledztwo przejęła jednostka w Sandomierzu.
Kluczowym dowodem okazała się opinia biegłych z Uniwersytetu Jagiellońskiego. To właśnie ona otworzyła drogę do postawienia zarzutów kolejnym osobom związanym z leczeniem pacjenta.
Od końca lutego lista podejrzanych systematycznie się wydłuża. Do tej pory zarzuty usłyszało już sześciu lekarzy. Dotyczą one nieumyślnego spowodowania śmierci, narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo oraz bezprawnego pozbawienia wolności.
Znikające nagranie i nowe pytania
Równolegle toczy się drugie postępowanie, które dotyczy zapisu monitoringu ze szpitala. Nagranie z kamer, które powinno być przechowywane przez rok, zniknęło z systemu wcześniej.
Śledczy próbują ustalić, kto odpowiada za brak materiału, który mógł mieć kluczowe znaczenie dla rekonstrukcji przebiegu zdarzeń. W tym wątku jak dotąd nie przedstawiono żadnych zarzutów.
Sprawa śmierci młodego pacjenta pozostaje jedną z najbardziej wstrząsających i skomplikowanych, jakie w ostatnich latach badają świętokrzyscy prokuratorzy.
Marta Grasegger

