Spokojne niedzielne popołudnie w miejscowości Krynki zamieniło się w drogowy horror. W potężnym zderzeniu samochodu osobowego z motocyklem zginął młody człowiek. Choć służby ratunkowe pojawiły się na miejscu błyskawicznie, na ratunek było o wiele za późno.
Droga krajowa nr 42 przypomina po wypadku pobojowisko i do późnych godzin w niedzielę była całkowicie zablokowana.
Huk, krzyk i śmierć. To był ułamek sekundy
W niedzielne popołudnie ciszę w Krynkach przerwał przerażający huk uderzenia. Na trasie łączącej Starachowice z Rudnikiem doszło do dramatycznego kontaktu osobowego Volvo z motocyklem. Siła uderzenia była tak duża, że kierowca jednośladu został wyrzucony z maszyny jak z katapulty.
W wypadku zginął około 20-letni kierowca jednośladu. Lekarz przybyły na miejsce mógł jedynie stwierdzić zgon
– przekazują służby pracujące na miejscu tragedii.
Życie zgasło na samym starcie
Ofiara to zaledwie 20-letni chłopak. Policja pod nadzorem prokuratora drobiazgowo bada każdy ślad, by odpowiedzieć na pytanie: kto zawinił? Czy to błąd kierowcy Volvo, czy może brawura młodego motocyklisty doprowadziła do tej niewyobrażalnej tragedii?
Kierowcy podróżujący trasą Skarżysko-Kamienna – Ostrowiec Świętokrzyski musieli uzbroić się w anielską cierpliwość, bo droga krajowa nr 42 w miejscu wypadku była całkowicie nieprzejezdna w obu kierunkach. Służby techniczne i śledczy pracowali na miejscu do nocy.
Edyta Olszewska

