Kielce zamieniają się w plan zdjęciowy dla egzotycznych delegacji? Ledwie kilka dni temu przez ratusz przemknął ambasador Wietnamu, a już w środę czerwony dywan rozwinięto przed gośćmi z Rwandy. Ambasador Anastase Shyaka uśmiechał się do obiektywów, rozmawiał o „potencjałach” i „kierunkach”, ale mieszkańcy patrzą na to z coraz większym przymrużeniem oka.
Wizyta Ambasady Republiki Rwandy, to kolejny odcinek dyplomatycznego serialu, który ma kreować Kielce na gracza globalnego. Choć oficjalne komunikaty huczą o kontynuacji relacji nawiązanych podczas targów Agrotech czy Polsecure, trudno nie odnieść wrażenia, że miasto bardziej kolekcjonuje uściski dłoni niż twarde kontrakty.
Egzotyczne tournee: od Wietnamu po Afrykę
Tempo zagranicznych wizyt w kieleckim magistracie jest doprawdy imponujące, bo zaledwie w ciągu jednego tygodnia prezydentka gościła przedstawicieli dwóch odległych kontynentów. Rwanda na salonach to rozmowy o edukacji, gospodarce oraz inicjatywach społecznych, które miały swój początek w ratuszu, a następnie przeniosły się do kieleckich uczelni.
Delegacja odwiedziła Uniwersytet Jana Kochanowskiego oraz Politechnikę Świętokrzyską, szukając punktów styku w obszarze nauki, a zwieńczeniem dnia było spotkanie w Urban Labie z Młodzieżową Radą Miasta.
Goście z Afryki zajrzeli nawet do Urzędu Marszałkowskiego, by badać grunt pod współpracę na poziomie regionalnym, co pokazuje szeroki zasięg tej wizyty.
Dyplomata po polsku, ale czy prezydent językiem korzyści dla Kielc?
Ambasador Anastase Shyaka to postać nietuzinkowa – były minister i ekspert w zarządzaniu, który dzięki świetnej znajomości języka polskiego nie potrzebuje tłumacza, by wyczuć intencje swoich rozmówców.
To ogromna szansa, której nie wolno zmarnować na same uprzejmości, zwłaszcza że Rwanda jest dziś postrzegana jako jeden z najdynamiczniej rozwijających się krajów Afryki Wschodniej, otwarty na nowe technologie i inwestycje.
Jeśli jednak prezydentka Kielc, która zdaje się nie radzić sobie z bieżącym zarządzaniem miastem, potraktuje tę wizytę jedynie jako okazję do poprawienia swojego wizerunku, to kolejna szansa na realny rozwój przejdzie kielczanom koło nosa.
Marta Grasegger

