Kierowcy, miejcie się na baczności, bo nadchodzi drogowe trzęsienie ziemi na jednej z kluczowych arterii Kielc. Miejski Zarząd Dróg odpala kolejny etap ofensywy „Kielce bez dziur” i teraz bierze na warsztat ulicę Jagiellońską. Choć nowa nawierzchnia brzmi jak marzenie, przygotujcie się na 120 dni walki o przetrwanie w korkach.
To już siódma ulica w tym roku, która doczeka się „nakładki”. Tym razem drogowcy wchodzą na blisko 700-metrowy odcinek – od skrzyżowania z Krakowską aż po Karczówkową i Kamińskiego.
Prace nie będą wybiórcze; nowym asfaltem lśnić mają obie jezdnie. Zakres robót to klasyka gatunku: zdzieranie starego, dziurawego dywanu, kładzenie dwóch świeżych warstw asfaltu i regulacja studzienek, które do tej pory były zmorą zawieszeń kieleckich aut.
Nie tylko asfalt, chodniki też do poprawki
MZD nie zamierza poprzestać na jezdni. Marcin Januchta, rzecznik kieleckich drogowców, zapowiada, że lifting przejdą także krawężniki i fragmenty chodników, zwłaszcza w okolicach przejść dla pieszych.
To dobra wiadomość dla pieszych, którzy w tym rejonie często musieli uważać na krzywe płyty. Inwestycja ma być kompleksowa, a zwieńczy ją malowanie świeżego oznakowania poziomego, które wreszcie będzie widoczne po zmroku.
Kiedy pojadą pierwsze walce?
Harmonogram jest napięty jak struna. Firmy mają czas na składanie ofert do 22 maja. Jeśli wszystko pójdzie gładko i nie będzie protestów, maszyny mogą pojawić się na Jagiellońskiej jeszcze przed wakacjami.
Wykonawca dostanie 120 dni na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik. Oznacza to, że jeśli umowa zostanie podpisana w czerwcu, nową drogą pojedziemy we wrześniu. Czy 4 miesiące wystarczą, by Jagiellońska przestała straszyć? Kielczanie trzymają za słowo!
Zuzanna Rolka

