Targi Kielce, czyli kluczowy silnik gospodarczy regionu, stają przed egzystencjalnym zagrożeniem. Temat podjął radny Maciej Bursztein, który alarmuje, że bez połączenia z CPK i nowoczesnego lotniska, kielecki ośrodek wystawienniczy zostanie komunikacyjnie odcięty od świata. Tym samym, pasywność prezydent Agaty Wojdy sprawia, że kielecka duma przegra szansę na rozwój.
Temat niezwykle ważny, ponieważ bez „okna na świat”, Targi Kielce zostaną zdegradowane do roli lokalnej ciekawostki, podczas gdy wielki biznes wybierze lepiej skomunikowaną konkurencję.
Refleksja z serca europejskiego handlu
Maciej Bursztein, to radny i przedsiębiorca, który ostatnie dni spędza w Düsseldorfie na Międzynarodowych Targach branży opakowaniowej tj. absolutnym światowym szczycie, odbywającym się raz na trzy lata. Choć cieszy go rosnąca obecność polskich firm, to widok sprawnie skomunikowanego, tętniącego życiem ośrodka targowego w Niemczech wywołał u niego gorzką refleksję nad przyszłością naszej Kielc.
Od piątku od rana, kiedy tu przyjechałem, towarzyszy mi taka refleksja: czy Kielce jako ośrodek targowy są w stanie się jeszcze rozwijać? W jakim kierunku, jaką strategię powinny realizować, czy w ogóle jest to możliwe w kontekście tego, że zostaliśmy w ostatnim czasie jako miasto wykluczeni komunikacyjnie?
– pyta retorycznie Bursztein w swojej najnowszej relacji.
Komunikacyjny „gwałt” na strategii miasta
Głównym punktem zapalnym jest kwestia połączenia kolejowego z nowo budowanym Centralnym Portem Komunikacyjnym (CPK), przemianowanym ostatnio przez premiera Donalda Tuska na Port Polski. Choć projekt budzi emocje polityczne, a Kielce miały o wiele lepszą propozycję i warunki, infrastruktura komunikacyjna jest dla stolicy Świętokrzyskiego kwestią „być albo nie być”. Radny Bursztein nie gryzie się w język, oceniając wykluczenie Kielc z kluczowych harmonogramów inwestycyjnych, jak zagrożenie.
Chodzi mi konkretnie o połączenie kolejowe z nowo budowanym Portem Polska. Jedni nazwali to CPK, drudzy rozwalili to jako port, nie ma to większego znaczenia. Ale strategicznie dla miasta Kielce, dla naszej małej ojczyzny, a przede wszystkim właśnie dla Targów Kielce, jest to element niezbędny dla naszego rozwoju
– alarmuje w relacji video w mediach społęcznościowych.
Bez szybkiego połączenia z wielkim węzłem lotniczym i kolejowym, kielecki ośrodek wystawienniczy – drugi w Europie Środkowo-Wschodniej, może stracić swoją konkurencyjność. Zagraniczni kontrahenci, którzy dziś z trudem docierają do Kielc, wybiorą miejsca lepiej skomunikowane, zostawiając stolicę Świętokrzyskiego na peryferiach wielkiego biznesu.
Pasywność ratusza i zapomniane dziedzictwo Obic
W całej sprawie uderza postawa prezydent Agaty Wojdy. Podczas gdy radny Bursztein przygotowuje interpelacje z lotniska w Düsseldorfie, w kieleckim ratuszu panuje zastanawiająca cisza i brak jakichkolwiek działań. Nie słychać o twardych negocjacjach w Warszawie, nie widać też żadnych działań w kwestii terenów, które mogłyby stać się komunikacyjnym lewarem regionu.
Mowa o marniejącym potencjale terenów w Obicach, które jeszcze za czasów prezydenta Wojciecha Lubawskiego miały stać się regionalnym portem lotniczym. Choć idea ta była przez lata wyśmiewana przez oponentów, dziś – w obliczu odcięcia Kielc od szprych kolejowych CPK – powraca jako jedna z realnych alternatyw dla gospodarczego przetrwania miasta. Pasywność Agaty Wojdy w tym zakresie połączona z brakiem walki o „kolejowe okno na świat”, stawia pod znakiem zapytania przyszłość kieleckich inwestycji.
Radny Bursztein będzie chciał wyjaśnień
Radny nie zamierza czekać na powrót do Kielc. Skalę jego determinacji pokazuje fakt, że napisanie interpelacji do prezydent Agaty Wojdy, postanowił zrealizować jeszcze w hali odlotów.
Jeszcze dzisiaj, czekając na samolot, sporządzę taką interpelację, w której zapytam panią prezydent o wszelkie działania, jakie podejmowała w tym zakresie. Chcę wiedzieć, co zrobiono, żeby połączenie kolejowe z przyszłym lotniskiem wróciło jednak do harmonogramu tej inwestycji
– zapowiada Maciej Bursztein.
Co dalej z Targami Kielce?
Targi Kielce, to kura znosząca złote jajka dla lokalnego budżetu, hoteli i restauracji. Jeśli miasto pozostanie komunikacyjną wyspą, sukcesy wypracowywane przez lata mogą zostać zaprzepaszczone. Dla włodarz miasta, ta sprawa powinna być priorytetem, ale nie widać tego w jej działaniach.
Jest szansa, że interpelacja radnego wywoła dyskusję i refleksje, bo lepiej mówić o tym już dzisiaj, niż żałować zaniechań za kilka lat. Wiadomo, że swoje działania w sprawie infrastruktury komunikacyjnej Kielc w kontekście biznesowym, zapowiedział również lider radnych PiS Marcin Stępniewski.
Robert Bagiński

