Mieszkańcy kieleckiego osiedla Jagiellońskiego przeżyli prawdziwy horror w samym środku dnia. Po osiedlowych alejkach grasowała grupa zamaskowanych napastników, a widok przedmiotu przypominającego broń sparaliżował świadków. Na szczęście kieleccy policjanci zareagowali błyskawicznie – nastąpiły zatrzymania, a podejrzany „arsenał” trafił do policyjnego depozytu.
Oblężenie osiedla
Wszystko zaczęło się po tym, gdy na komendę wpłynęło dramatyczne zgłoszenie. Świadek, nie kryjąc przerażenia, opisał grupę osób w maskach, które bezczelnie paradowały między blokami. Atmosfera gęstniała z każdą sekundą, bo jeden z mężczyzn miał wymachiwać przedmiotem do złudzenia przypominającym broń palną.
Mundurowi nie tracili czasu. Kilka patroli natychmiast odcięło drogi ucieczki i rozpoczęło polowanie na agresorów. Dzięki precyzyjnym informacjom od mieszkańców, funkcjonariusze namierzyli podejrzanych w jednym z pobliskich budynków. Finał? Dwaj młodzi mężczyźni w wieku 18 i 20 lat zostali wyprowadzeni w kajdankach!
Broń czy groźna zabawka?
Choć w zdarzeniu na szczęście nikt nie ucierpiał, śledczy traktują sprawę z najwyższą powagą. Kluczowym dowodem jest zabezpieczony przedmiot, który wywołał panikę na osiedlu. Eksperci sprawdzają teraz, czy to ostra broń, czy może atrapa, która miała służyć do zastraszania ludzi.
Poinformowano nas, że jedna z osób może mieć przedmiot przypominający broń. W jednym z pobliskich budynków policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn w wieku 18 i 20 lat
– relacjonuje starszy aspirant Jacek Borek z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
Teraz policjanci wyjaśniają, co młodzi ludzie robili w maskach na ulicy i czy planowali napad, czy może był to wyjątkowo głupi i niebezpieczny żart. Sprawdzane jest również, czy na posiadanie zabezpieczonego przedmiotu wymagane jest pozwolenie, co mogłoby dodatkowo pogrążyć zatrzymanych nastolatków.
Czy na osiedlach jest bezpiecznie?
Incydent na Jagiellońskim wywołał gorącą dyskusję wśród kielczan. Wielu pyta: co się dzieje z dzisiejszą młodzieżą? Bezmyślność, chęć zaimponowania rówieśnikom czy realne zagrożenie przestępcze? Jedno jest pewne – dzięki czujności sąsiadów i wzorowej akcji policji, tym razem skończyło się tylko na strachu. Czy ta lekcja ostudzi zapał kieleckich „gangsterów”?
Edyta Olszewska

